Aby harcerstwo było Waszym sposobem na życie, słusznym drogowskazem, treścią nieustannej wędrówki.
Za słowami Roberta Baden-Powella: „Starajcie się zostawić ten świat choć trochę lepszym, niż go zastaliście.”
Czuwaj!
drużynowa
pwd. Joanna Zagrajek
To właśnie wtedy został wyświetlony nasz teledysk, czyli zadanie przedrajdowe. Wybraliśmy piosenkę „Ukradli Wojtkowi rower”. Premiera teledysku odbyła się podczas kominka.I rok harcerski 2010/11 uważam za otwarty! A my oczywiście zaczęliśmy z werwą i od razu wyszliśmy na ulice Jaktorowa by wykonać wszystkie zadania na grze terenowej. Przy okazji dowiadywaliśmy się jaki będzie ten rok harcerski i przypominaliśmy mieszkańcom o tym, że jesteśmy. Teraz pozostaje już tylko ułożenie planu pracy drużyny, ale przy tak licznych pomysłach na działanie nie będzie to trudne:)
Zlot zaczął się 16 sierpnia i zapewnił nam aż 9 dni niezapomnianych wrażeń. W programie można było znaleźć takie zajęcia jak samoobrona, cyrk, wyprawa do zoo, ratownictwo, historia, wspinaczka, kurs spadochroniarski itd. A poza zajęciami każde gniazdo przygotowało coś od siebie więc w wolnym czasie mogliśmy wziąć udział w zawodach łuczniczych, poskakać na trampolinie, zagrać w żywe piłkarzyki albo odwiedzić kawiarenkę. Organizatorzy nie zapomnieli też o nocach. Każdego wieczoru rozpoczynał się koncert co najmniej dwóch zespołów(np. Akurat), który trwał aż do przyjazdu straży miejskiej. A potem? Oczywiście można było pójść spać, ale kto by spał wiedząc, że za rogiem czeka na niego pokaz ogni. Jedyną rzeczą, która na zlocie mogła nieco przeszkadzać był straszny upał, ale i z tym sobie radziliśmy oblewając się zimną wodą.

Trudno to opisać jednym słowem. Każdy obóz ma swoje plusy i minusy, ale zawsze najwięcej pamięta się tych dobrych rzeczy. I właśnie dlatego wspominamy alarmy ciężkie, musztrę, ogniska, kominki i wszystkie zajęcia. Na nich uczyliśmy się nowych piosenek, tańców, samarytanki i dużo więcej. Może coś nam zostanie w głowach :P
Na pewno nie da się zapomnieć wędrówki. Poszliśmy na nią wyłącznie w harcerskim gronie, nie trzeba więc tłumaczyć dlaczego była taka cudowna. I jedyne co było w niej zbyteczne to nadmiar słońca, które nie opuszczało nas przez cały obóz. Za to tym przyjemniej było wykąpać się w jeziorze czy popływać kajakiem.
Zostały jeszcze imprezy całego zgromadzenia, na których pokazaliśmy, kto tu rządzi. Wszystkie trzy miejsca na festiwalu piosenki „KRULOWO” (nie, to nie błąd) należały do nas. A pierwsze z nich zajęliśmy całym podobozem śpiewając piosenkę, która była hitem obozu – „Biec pod słońce”. A wspólne kominki i ogniska przepełnione były rycerskim klimatem zgodnie z tegoroczną rycerską tematyką. Efektem naszej pracy były kolejne zwrotki zmienionych „Morskich opowieści”, które wspólnie ułożyliśmy. Czego dotyczyły? Bitwy pod Grunwaldem, której 600 letnią rocznicę obchodzimy właśnie w tym roku. Dlatego też wszyscy razem pojechaliśmy na Grunwald żeby obejrzeć jej reprodukcję. I tak nadarzyła się okazja żeby razem z harcerzami z całej Polski stanąć na uroczystym apelu w reprezentacji.
To może coś jeszcze o samym Lidzbarku? Miasto i okolice poznawaliśmy podczas zwiadu, co bardzo przydało nam się podczas MTO (manewrów techniczno – obronnych). I to głównie na nich pokazaliśmy, czego nauczyliśmy się na zajęciach.
A jak w domu? Budzik nie zastąpi porannego alarmu mundurowego, wylegiwanie się na kanapie nie zastąpi pomysłowego spędzania ciszy poobiedniej, sen nie zastąpi nocnych akcji, a łóżko nie zastąpi kanadyjki. I jak tu chcieć wracać?
Koniec? Nie! To dopiero początek! Co prawda na ognisku obrzędowym wspominaliśmy cały ten rok, ale tyle jeszcze przed nami. Chociażby obóz, który zaczyna się już 6 lipca. A co z tym wspominaniem? Mówiliśmy o wszystkim: o poprzednim obozie, kampanii Bohater, powitaniu wiosny, rajdzie wrześniowym, AM, festiwalu, itd. A każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, więc już teraz czekamy na to, co przygotował dla nas przyszły rok. I oczywiście na cudowny dźwięk gwizdka o poranku:)
Nie ma to jak samoloty! A skoro nadarza się okazja żeby zobaczyć ich pokazy, a szczególnie słynne F16, to było pewne, że tam będziemy. I nikt nie zwraca uwagi na przepełniony autobus, upał czy brak wody. Najważniejsza jest dobra zabawa, tym razem wspólnie z 10DH z Kuklówki. A przy okazji zgarniamy nagrody z licznych namiotów reklamujących swoje firmy czy szkół lotniczych. I w gratisie(no, może niezupełnie ;P) małe wesołe miasteczko, które da upust naszemu szaleństwu :D Czego chcieć więcej?
Normalnie nasze drużynowe święto obchodzimy 30 marca. Tym razem jednak nie było to możliwe, dlatego spotkaliśmy się dzisiaj. Co oczywiście nie miało wpływu na emocje, które nam towarzyszyły.
Dlaczego akurat ta data? To właśnie wtedy umarł Jan Bytnar „Rudy” mając 22 lata. Chcieliśmy przypomnieć sobie, jak przebiegały ostatnie dni jego życia. Dlatego dh drużynowa przeczytała nam fragment książki „Akcja pod Arsenałem”. Znajdował się w niej wyrywek z „pamiętnika Zośki”. Poznanie go pozwala poczuć namiastkę tego, co przeżywali przyjaciele Rudego. A my, siedząc razem przy kominku, mogliśmy jedynie wsłuchiwać się w te wspomnienia. I choć dh Asia bardzo chciała żebyśmy coś powiedzieli, wciąż siedzieliśmy w ciszy. Bo co można jeszcze dodać? Uczuć nie da się opisać. A cisza wyraża więcej niż jakiekolwiek słowa.

I wyjechaliśmy. Dokładnie 26 marca na 40 Rajd Arsenał. W tym roku wyjątkowo z komendantem dh. hm. Tomaszem Murzynem, który dzielnie towarzyszył nam przez cały rajd.
Harcerze z całej Polski spotkali się pod Arsenałem. Tam dostaliśmy szczegółowe informacje odnośnie naszej bazy i uczestniczyliśmy w uroczystym apelu z okazji 67 rocznicy bitwy pod Arsenałem. Podczas apelu wszyscy trzymaliśmy znicze, które potem razem ułożyliśmy w lilijkę.
Co dalej? Przeszliśmy na bazę, która w tym roku mieściła się w Szkole Podstawowej nr 307 im. Króla Jana III Sobieskiego przy ul. Barcelońskiej 8. A tam już bardzo łatwo było wejść w klimat obrad szczytu ONZ – motywu przewodniego. Podczas naszych małych obrad zobaczyliśmy, co wykonało pozostałe siedem ekip z bazy jako zadanie przedrajdowe. Każdy patrol pokazał stworzony przez siebie filmik. Oczywiście ważne było, aby zadanie przyniosło EFEKT, zgodnie z tegorocznym hasłem rajdu. A po ciężkim myśleniu podczas głosowania na najlepiej wykonane zadanie zaczęliśmy integrację. Wspólnie szukaliśmy więc szajki wcielając się w różne postacie i grając w grę interaktywną.
Sobotnia gra rozbudziła nas na dobre po dość wczesnej pobudce. Z uśmiechem na twarzach szukaliśmy kolejnych punktów, na których m.in. próbowaliśmy nakłonić żarówkę do działania i udawaliśmy śpiące małpy. A po drodze wymienialiśmy ołówek na coraz bardziej wartościowe rzeczy (z doskonałym skutkiem).
Na bazie, jak przystało na członków ONZ, znów wzięliśmy udział w obradach. Tym razem poznaliśmy założenia celów milenijnych, po czym wzięliśmy udział w zajęciach z zakresów równouprawnienia kobiet, HIV/AIDS itp.
Niedziela to już same uroczystości. Mowa oczywiście o tych odbywających się pod Grobem Nieznanego Żołnierza i apel pod Arsenałem. Tylko tam można poczuć ten niezapomniany klimat i obecność wszystkich tych, którzy poświęcili się ratując swojego przyjaciela – Jana Bytnara. I to jest właśnie to, na co czekaliśmy cały rok:)
Kalendarzowa wiosna tuż tuż a za oknem wciąż zima. W takim wypadku niezawodne jest topienie marzanny. Gdzie? Oczywiście w Kaskach, w których co roku witamy wiosnę. Na marzannie się jednak nie skończyło. Dzięki licznym zajęciom i konkursom na temat nadchodzącej pory roku mieliśmy jeszcze więcej zabawy i okazji do poznania się nawzajem. Oprócz tego czekały na nas znane i lubiane pląsy. Po takim powitaniu wiosna na pewno już wkrótce do nas przyjdzie:)
Najważniejszym zadaniem podczas kampanii był wyjazd na zeszłoroczny rajd Arsenał. Tam odwiedziliśmy wszystkie miejsca związane nie tylko z Jankiem, ale i całym harcerstwem podczas II wojny światowej. A co z pozostałymi zadaniami? Aby je wykonać prowadziliśmy zbiórki na temat „Rudego”, próbowaliśmy odtworzyć plan Akcji pod Arsenałem, zrobiliśmy maraton filmowy oglądając filmy obrazujące czasy wojny, zrobiliśmy biwak drużynowy w związku z Szarymi Szeregami i pokazaliśmy efekty naszej całorocznej pracy w zastępach. To wszystko służyło jednemu celowi – poznaniu życia „Rudego” najlepiej jak można. Tak, aby każdy z nas wiedział, kim jest nasz bohater i ile poświęcił dla ojczyzny.
Efekty naszej pracy przedstawiliśmy komendzie hufca. Każdy z nas opowiedział o jednym z zadań, które mieliśmy do wykonania. Powiedzieliśmy też, co zyskaliśmy dzięki kampanii. Teraz pozostaje nam już tylko poczekać na rozkaz nadający naszej drużynie patrona:)