NADCHODZĄCE WYDARZENIA:

22 IX - 24 IX - XVII Rajd Szlakami Walk Grupy Kampinos AK

wtorek, 6 września 2011

Biwak sierpniowy


Wakacje dobiegały końca... Dlatego w piątek 26.08.2011 ruszyliśmy na podbój Puszczy Kampinoskiej! Bus strażacki podrzucił nas do odległej o 40km Starej Dąbrowy, gdzie rozbiliśmy namioty na terenie Ośrodka Szkolenia Wolontariuszy Chorągwi Stołecznej. Nadszedł czas na podsumowanie minionego roku harcerskiego...
Piątek, 26.08
Już podczas rozbijania namiotów zorientowaliśmy się, że wszędzie wprost roi się od komarów! Ich ilości były oszałamiające! Dlatego też pierwsze biwakowe zajęcie dotyczące radzenia sobie ze stresem Madzia musiała poprowadzić w jednym z namiotów. Tak - do 4-osobowego namiotu weszło nas 10! :)
Wieczorne ognisko było okazją na podsumowanie minionego roku. Każdy miał okazję, aby wypowiedzieć się na temat swoich wrażeń i doświadczeń. Wprowadziliśmy też znak Polski Walczące przypięty na mundurze na polskiej fladze jako element naszego umundurowania. Dużo radości przyniósł także moment wręczania koszulek drużynowych. Mamy teraz swój znak rozpoznawczy - nasze dwudziestkowe logo, a ponadto każdy na plecach nosi swoje imię :). Plany na całonocne śpiewanki niestety legły w gruzach ze względu na wspomniane wcześniej ilości komarów. Padliśmy spać (no, może nie wszyscy :P niektórzy w nocy urządzali wyścigi dookoła namiotów :P).

Sobota, 27.08.
Wczesna pobudka, szybka zaprawa, myju, śniadanko (w towarzystwie komarów, a jak!) i... ruszamy na szlak! Wybieramy żółty, ma nas doprowadzić do Roztoki. Niestety w pewnym momencie droga się urywa. Zaczyna się bagno. Pada decyzja: idziemy na "skuśkę" przez pole! Nie był to dobry pomysł... Bagno do kolan. Z butów się wylewa, śmierdzi zgniła trawa, komary gryzą jak szalone... Po godzinie kluczenia po grząskiej łące decydujemy się na powrót. Co więcej - upał jest nie do wytrzymania, połowa ekipy już nie ma ochoty na dalszą wędrówkę :P.
Wracamy na bazę. Przychodzi czas na kompromis - póki co zostajemy. Robimy zajęcia z busoli, bo nie wszyscy wiedzą, z czym to się je. Jeszcze chwilę śpiewamy i znajdujemy na mapie niebieski szlak wokół rezerwatu "Biela".
Mamy nadzieję, że ścieżka edukacyjna nie okaże się znowu ślepą uliczką. Na szczęście udaje nam się w końcu domknąć planowaną wędrówkę. Widoki ciekawe, urokliwy las, ale... kto, no kto się przyzna szczerze, że je oglądał? :D Dookoła rozlega się tylko odgłos tłuczenia komarów. Nie będzie przesadą, jeśli napisze, że jednym uderzeniem można było "ubić" trzech krwiopijców na raz! Dzielnie idziemy przez las ( w sumie nie mamy wyjścia... :D ), pomimo kilku babskich protestów i deklaracji natychmiastowego powrotu na widok gigantycznych pajęczyn i takich samych pająków "blokujących" szlak. Puszczamy Piotrka przodem - "bierze wszystko na siebie" :). (ech, harcerki... :D).

Po powrocie do Ośrodka przychodzi czas na obiad, kąpiel i dwugodzinne pogaduszki przy stole. Potem trochę zabaw i gier na świeżym powietrzu, bliskie spotkania z tutejszym psem i... przeprowadzka z namiotów na salę kominkową. Kolacja. I świeczowisko. A raczej północne śpiewanki. Przy świeczkach żegnamy członków zastępu wędrowniczego - Olę, Anitę i Piotrka.

Niedziela, 28.08
Niedzielny poranek. Ponieważ namioty już złożone (na szczęście, bo w nocy przeszła nawałnica), plecaki spakowane, możemy sobie pozwolić na dłuższą labę. Śpimy do 9:00. Potem tylko śniadanko, sprzątanko i apel. Bus strażacki zjawia się punktualnie o 11. O 12 już dawno jesteśmy w domach i smarujemy się wszystkim, co tylko może ukoić swędzenie po ukąszeniach :).

(a oto "nasz" kot :) )

Oby więcej takich drużynowych wyjazdów! :)

wtorek, 16 sierpnia 2011

Obóz Majdan Sopocki 2011


Europejska podróż,
czyli obóz Hufca Jaktorów w Majdanie Sopockim
9-22 lipca 2011
Gdy tylko nadejdą wakacje, każdy harcerz z utęsknieniem oczekuje jednej chwili – wyjazdu na obóz. W tym roku 9 lipca dwa autokary wyruszyły w kierunku Roztocza. Harcerze i zuchy z Hufca Jaktorów oraz Hufca Żyrardów rozbili swoje namioty w Majdanie Sopockim, natomiast kolonia cywilna zamieszkała w Krasnobrodzie. Z naszej Drużyny w tym roku wyjechały niestety tylko trzy osoby. Przygodo, nadchodzimy!
Tegoroczny obóz powiązany był tematycznie z programem „W 4 lata dookoła świata”, realizowanym obecnie przez nasz Hufiec. Zorganizowaliśmy 14-dniową podróż po Europie – każdego dnia poznawaliśmy inną epokę w dziejach naszego kontynentu. Obóz przyjął nazwę „Eurolandia”.
Dwa słoneczne tygodnie upłynęły błyskawicznie! Na obozach nigdy nie ma czasu na nudę – grafik jest naprawdę napięty, kadra wypełnia czas swoich podopiecznych najpełniej jak się da. Start o 6:45 – poranna zaprawa, śniadanie, apel i już ruszamy na zajęcia – czy to szkolenia z technik harcerskich (mapy, busole, szyfry, alfabet Morse’a, budowa kuchni polowych), czy wycieczka rowerowa po pięknym Roztoczu, a może po prostu wyjście na plażę. Hitem tegorocznego obozu były zajęcia z pierwszej pomocy oraz pokaźna symulacja z udziałem dwóch samochodów (szczegóły na zdjęciach). Zajęcia przerywa obiad, krótki odpoczynek i ruszamy dalej – gra terenowa, festiwal obozowy, zawody sportowe, wielkie malowanie, występy teatralne… długo by wymieniać. Po kolacji tradycyjnie przychodzi czas na ognisko lub, jeśli pogoda nie sprzyja, świeczowisko. Po lesie niesie się harcerski śpiew i co i raz słychać radosne okrzyki wśród pląsów i zabaw.
Obóz nie byłby obozem bez wycieczek krajoznawczych! Tym razem harcerze Hufca Jaktorów zawitali do Lwowa, Zamościa, Zwierzyńca oraz poznali urokliwe zakamarki Roztocza. Zamojszczyzna zachwyciła nas urokiem swojej fauny i flory. Szczególnie podczas wycieczki rowerowej na Górę Kamień, gdzie podziwialiśmy skalisty szczyt ukryty w leśnej zieleni.
Mieszkanie pod namiotami bardzo zbliża, dlatego też na obozie zawiązało się wiele nowych przyjaźni. Harcerze wrócili do domów z uśmiechami na twarzach, z plecakami pełnymi nowych doświadczeń i umiejętności. Do pełnoprawnych członków 20 ŚDS dołączyła też Iwona, która otrzymała barwy Drużyny w dniu swoich ( i Moniki J) urodzin.
We wrześniu rozpoczynamy nowy rok harcerski, przed nami kolejna porcja wrażeń i oczekiwanie na kolejny obóz. Do zobaczenia!

Zdjęcia Madzi tutaj

Pozostałe zdjęcia dostaniecie na płytach.


















sobota, 25 czerwca 2011

Jak dużo wiesz o naszych tradycjach?

Zwyczaje i tradycje - bez nich nie ma całej zabawy. Całe harcerstwo nie ma sensu, jeżeli nie zawiera tego, co w nim najważniejsze. A właśnie ognisko, zawiązywanie kręgu i symbole, takie jak hymn, wyróżniają je spośród innych organizacji społecznych. Jak oceniasz swoją wiedzę na ten temat?

Zacznijmy od słowa, które od razu kojarzy się z ZHP - "Czuwaj!". Dlaczego mówimy właśnie tak?
Wróćmy na chwilę do czasów rycerskich. Jest noc, strażnicy na murach obserwują zbliżających się do miasta... w nocy łatwo jest zasnąć, więc każdy z nich co jakiś czas wołał do drugiego "Czuwaj!". Podobne zastosowanie ma dzisiaj - przypomina nam, że zawsze powinniśmy być gotowi - do pracy nad sobą i pomocy innym. Do ZHP wprowadziła je dh Olga Drahonowska w 1912 r. jako słowo zastępujące zarówno "Dzień dobry" jak i "do widzenia". Jest to (oprócz munduru) najbardziej charakterystyczny znak harcerza.

Jedną ze starszych, choć w większości środowisk zaniechanych, tradycji jest również zawiązywanie węzełków na chuście. Czyniono to codziennie, aby pamiętać, że harcerz jest "uczynny i pomocny" - zostawał odwiązywany dopiero, gdy właściciel chusty spełnił dobry uczynek.
Harcerze mają również swoje święta. Jednym z ważniejszych jest Betlejemskie Światełko Pokoju. Obchodzimy go zawsze przed świętami Bożego Narodzenia. Co rok przywożone jest z Groty betlejemskiej przez harcerzy z Austrii, którzy przekazują je dalej. Światełko symbolizuje Jezusa Chrystusa, który wprowadza nas w rzeczywistość piękna, służby, prawdy i życia.

Te wszystkie rzeczy zamykają się w jednej - ognisku. To przy nim opowiadamy gawędy, słuchamy siebie nawzajem, bawimy się, śpiewamy i czujemy całym sercem ciepło ognia. Może być nieduże, zwiastować wielkie święto w drużynie. Czasem jest ogromne i zasiadają przy nim wszyscy obozowicze wpatrując się w tryskające wokół iskry.
Jego moc i wyjątkowość wymagają odpowiedniej oprawy. Dlatego już samo rozpalenie jest tak ważne. Może to zrobić to komendant, drużynowy, zastępowy oraz osoba, która najbardziej zasłużyła się tego dnia. Wybiera się też Strażnika Ognia, który klęcząc przyrzeka "strzec go jak oka w głowie". Ma tak ważną funkcję, że zajmuje się tylko pilnowaniem, aby ognisko nie wygasło - nie bierze udziału w żadnych zabawach ani pląsach. Tylko on dokłada drew, dlatego jest to tak zaszczytna funkcja. W niektórych środowiskach przyjęło się, aby Strażnik Ognia został nawet po zakończeniu ogniska - aż ostatni płomień zgaśnie.
Ognisko, jak i każda zbiórka, często kończy się zawiązaniem kręgu. Co to jest? Moment, w którym zanim rozejdziemy się, każdy w swoją stronę, stajemy jeszcze raz w kręgu, splatając dłonie. Śpiewamy "Bratnie słowo" i poprzez krótki uścisk dłoni przekazujemy sobie iskierkę przyjaźni, która przechodzi przez wszystkie osoby aż do tej, która ją wypuściła. To symbol jedności, braterstwa, a przede wszystkim - przyjaźni.

Harcerze wiedzą, co to znaczy żyć. To tutaj odnajdujemy przyjaźń, przygodę, miłość, a często również siebie. Zwyczaje i tradycje pozwalają nam stać się częścią wielkiej rodziny i związać się z grupą. To dzięki nim każdy z nas odnalazł to, czego szukał. Dlatego tak wielu ludzi wspomina lata spędzone w ZHP przez całe życie, a niektórzy nigdy z niego nie odchodzą, mimo założenia rodziny. To prawda, że można żyć bez harcerstwa... ale po co?

dh Anita Darda

poniedziałek, 9 maja 2011

Msza harcerska

Wiem, że przyzwyczailiście się, że co roku w jaktorowskim kościele odbywa się msza harcerska. Tym razem odbyła się ona przy cmentarzu na Budach Zosinych. Szum lasu, przyroda i miejsce naznaczone przez odwagę oraz poświęcenie sprawiły, że mogliśmy bardziej niż zwykle skupić się na modlitwie.
Msza odbyła się 8 maja. Wyruszyliśmy autobusem. Na miejscu zaczęliśmy przygotowania do ceremonii. Pojawili się harcerze z całego hufca, ale również mieszkańcy Jaktorowa i okolic. Było nam bardzo miło kiedy dzieliliśmy się darami również z osobami cywilnymi. Przy okazji mogliśmy wprowadzić ich w jedną z naszych tradycji i nauczyć zawiązywania kręgu.
Po mszy okazało się, że jest to nie tylko święto naszego ogólnoharcerskiego patrona, ale również nasze prywatne drużynowe. Dh Monika, na cmentarzu będącym symbolem walki za ojczyznę, otrzymała zieloną chustę stając się tym samym pełnoprawnym członkiem drużyny.  

sobota, 2 kwietnia 2011

41 Rajd Arsenał "Bezimienni"

Uczestnictwo w tym rajdzie powoli staje się taka naszą "małą tradycją". Jak przystało na drużynę im. Jana Bytnara musieliśmy wziąć udział i tym razem. Kilka informacji formalnych: termin 25-27 marca, organizator Hufiec Mokotów, trasa S2. I jedziemy!
Zadaniem przedrajdowym zajęliśmy się dużo wcześniej. Postanowiliśmy ocalić od zapomnienia panią Irenę Petasz. Dh drużynowa posklejała zebrane materiały i tak powstał filmik, który przedstawiliśmy na bazie. Razem z nami znajdowało się na niej 12 ekip, więc przedstawienie bezimiennych każdej z tych drużyn zajęło mnóstwo czasu. Nietrudno zgadnąć, że radość na wieść o wcześniejszej kolacji była ogromna. Lecz czekała na nas jeszcze jedna miła niespodzianka - każda z ekip miała ze sobą tradycyjne dania z ich regionów. Znaleźliśmy nawet dwa bardzo duże pierogi w kształcie lilijek.
Po wysłuchaniu wiadomości o tym, jak radzili sobie inni z wykonaniem zadania mieliśmy czas dla siebie. Takiego czasu nie należy marnować i właśnie dlatego integrowaliśmy się wymieniając między sobą zabawy i gry harcerskie. A niektóre z nich na pewno nie raz pojawią się na naszych zbiórkach.
W sobotę po ekspresowym śniadaniu wyruszyliśmy na trasę. Przez cały rajd prowadziliśmy pamiętnik, w którym zapisywaliśmy poszczególne zadania i dzieliliśmy się wrażeniami typu "łamanie praw fizyki w metrze". Nasza wspólna twórczość też znalazła tam miejsce dzięki czemu pamiętnik stał się kolorowy i wesoły.
Nie mieliśmy wielu problemów ze znalezieniem punktów, ale oczywiście małe dezorientacje w terenie się zdarzały. Organizatorzy zadbali abyśmy trochę pośpiewali, trochę pobłądzili w "egipskich ciemnościach" oraz zrobili sobie własne znaczki z rajdu. Najbardziej podobała nam się zabawa znana jako Marshmallow Challenge, w której musieliśmy zbudować jak największą wieżę z 20 nitek suchego spaghetti i umieścić na jej szczycie piankę. Śmiechu było co nie miara:)
Na całej trasie najbardziej oceniane były takie cechy drużyny jak umiejętność wspólnego działania, poczucie humoru i podejście do zadania. Nie wszędzie udawało nam się połączyć to wszystko, ale najważniejsze są wrażenia, które wynieśliśmy.
Gdy nareszcie dotarliśmy na bazę i zjedliśmy po ogromnym schabowym, trasa znów nas wezwała. Tym razem ruszyliśmy prosto na uroczystości związane z obchodami rajdu. Wyczerpani myśleliśmy, że na bazie wejdziemy od razu do ciepłego śpiworka, ale jak wiadomo na rajdach nie wszystkie marzenia się spełniają. Gdy tylko przekroczyliśmy próg szkoły było wiadome, że czeka nas kolejna noc pełna zabaw i nowych ludzi.
Zajęliśmy 6 miejsce na bazie. Nie jest źle, choć oczywiście mogło być lepiej. Tylko kto będzie o tym pamiętał wspominając świetną zabawę w gronie przyjaciół?

sobota, 19 marca 2011

Powitanie wiosny

Mamy już dosyć zimy! Dosyć czekania na spóźniające się pociągi! Dosyć grubych kurtek i rękawiczek! Jedziemy do Kask! Po co? Oczywiście żeby przepędzić zimę, utopić Marzannę i świętować pierwszy dzień wiosny.
Już po raz drugi z rzędu zostaliśmy zaproszeni na taką zabawę. Zebraliśmy się w sobie i na zbiórce stworzyliśmy niepowtarzalną Marzannę. Jej ciało było tak powalające, że aż szkoda ją topić, ale cóż... zasłużyła sobie. I nie tylko ona bo takie zadanie dostała każda drużyna. Oczywiście staranność wykonania i końcowy efekt był oceniany. Wygrały zuchy, bo kto jak kto, ale one się znają na kreatywności. W międzyczasie mieliśmy mnóstwo zajęć żeby się nie nudzić, choć kiedy jesteśmy wszyscy razem to niepotrzebne nam żadne alternatywy.
Już nie możemy się doczekać, kiedy znów będziemy żegnać zimę z taką ekipą:)

sobota, 5 marca 2011

Hufcowy DMB

     Jest sobota, 5 marca. Co prawda to trochę późno na obchody Dnia Myśli Braterskiej, ale ponieważ w tym roku przypadał w ferie, nie mieliśmy jak się spotkać w innym terminie. Poza tym najważniejsze jest przecież wspólne spędzenie święta braterstwa.
     Spotkaliśmy się w Międzyborowie. Wszystko rozpoczęło się od biegu na Super Harcerza. Potem zostaliśmy przydzieleni do jednej z trzech grup warsztatowych. A te były standardowe: teatr, muzyka i sprawdzenie naszych zdolności manualnych z elementami fotografii. Nasze starania przedstawiliśmy na kominku.
      Mieliśmy też okazję do świetnej zabawy. Już dawno nie bawiliśmy się w nasze typowo hufcowe gry, takie jak "furman". Takie spotkania w gronie hufca są potrzebne, zwłaszcza jeśli chodzi o utrzymanie świetnych stosunków pomiędzy drużynami, dając tym samym przykład braterstwa i przyjaźni.

niedziela, 27 lutego 2011

Mała zmiana

Jako że nasze chusty są już bardzo wiekowe, uznaliśmy, że czas na zasłużoną emeryturę. Nie mogliśmy jednak ot tak się ich pozbyć. Wszystko wymagało odpowiedniej oprawy. Dlatego 25 lutego pojechaliśmy do Międzyborowa.
Tak naprawdę obchodziliśmy wtedy nasze wspólne święto - Dzień Myśli Braterskiej. Dla każdego harcerza jest to bardzo ważny dzień i prawdziwym wyróżnieniem jest, jeśli staje się również naszym osobistym świętem. A każde święto to czas zmian, dlatego wymieniliśmy nasze chusty na nowe, które różnią się przede wszystkim tym, że naprawdę są zielone. Tak, jak być powinno :)
Na tym nie koniec. Dla dh. Natalii ten dzień stał się jej własną uroczystością. Na wydmach otrzymała  swoją własną, nową chustę. A to oznacza, że nasza drużyna powiększyła się o jeszcze jednego pełnoprawnego członka drużyny.

piątek, 25 lutego 2011

Dzień Harcerski

     W ramach zachęcenia ludzi do harcerstwa oraz dobrej zabawy nasz Hufiec zorganizował Dzień Harcerski. Całość odbyła się w sobotę, 19 lutego. Mieliśmy się spotkać w naszym gronie witając niezrzeszonych gości.
     Co prawda z obecnością cywili nie poszło po naszej myśli, ale to przecież nie powód żeby nie obejść naszego dnia. Mieliśmy okazję do lepszego zapoznania się z innymi drużynami z naszego szczepu. Przypomnieliśmy sobie dawno zapomniane zabawy oraz wyruszyliśmy na grę terenową po Jaktorowie. Innymi słowy - miły dzień spędzony w gronie przyjaciół :)

wtorek, 22 lutego 2011

Dzień Myśli Braterskiej

Z okazji Dnia Myśli Braterskiej życzę Wam wszystkim spełnienia na harcerskim szlaku, wytrwałości w drodze do ideału, wierności ideałom, samych pomocnych dłoni dokoła.
Aby harcerstwo było Waszym sposobem na życie, słusznym drogowskazem, treścią nieustannej wędrówki.

Aby tego dnia w sercu każdego z Was choć na chwilę zagościła iskierka przyjaźni płynąca z rąk do rąk wszystkich skautów na całym świecie.

Za słowami Roberta Baden-Powella: „Starajcie się zostawić ten świat choć trochę lepszym, niż go zastaliście.”


Czuwaj!


drużynowa
pwd. Joanna Zagrajek


wtorek, 15 lutego 2011

Zbiórka z 20 ŚDH

W każdej rodzinie są osoby młodsze i trochę bardziej doświadczone (żeby nie powiedzieć stare). Nie może być więc tak, żebyśmy nie znali naszych młodszych harcerzy, którzy być może kiedyś przejdą do naszej drużyny. Zaangażowaliśmy więc wspólną zbiórkę z młodszą dwudziestką prowadzoną przez jedną z naszych druhen, Madzię.
Spotkaliśmy się w poprzedni piątek w budynku Szkoły Podstawowej. Ustawiliśmy się na grę terenową i opowiedzieliśmy im historię pewnego Czarodzieja, który nie może sobie przypomnieć, gdzie mieszka. Oczywiście dzieciaki chętnie mu pomogły i wykonywały różne zadania, które czekały na nie przy każdej bajkowej postaci. Musiały nauczyć Shreka jak przewijać dzieci, wykonać taniec murzyński przywołując deszcz, pomóc wystraszyć wrony z pola i wiele innych. na szczęście każdej ekipie udało się ustalić, gdzie mieszka Czarodziej.
A skoro już trochę poznaliśmy swoje imiona, to nadszedł czas na poznanie swoich cech charakteru. Tym razem każdy otrzymał zadanie. Narysowaliśmy swoje karykatury i pokazaliśmy wszystkim. A przy okazji zobaczyliśmy, jak wiele mamy pozytywnych (lub mniej) cech :)

niedziela, 26 grudnia 2010

Wigilia

Każda wigilia jest wyjątkowa. Naszą co roku obchodzimy w innym miejscu - a to u Siura, a to u Madzi albo u Paszteta. W tym roku przybyliśmy do mamy Asi by wspólnie cieszyć się nadchodzącymi świętami.
Najpierw trzeba podzielić się opłatkiem. Trochę to zajmuje bo trzeba się nagłowić żeby wymyślić oryginalne życzenia dla każdego z osobna. A kiedy wreszcie się uda możemy spokojnie zasiąść do stołu. Co prawda potraw typowo wigilijnych się tam nie doszukasz, ale liczy się gest. Poza tym, był śledź, a to najważniejsze. Może poza słynną już danusią, która jak zwykle wyparowała gdzieś po pięciu minutach.
A skoro już się najedliśmy to czas na powiedzenie sobie czegoś miłego. Na co dzień brakuje nam czasu na takie błahostki, więc kiedyś trzeba to nadrobić. I jaka jest radość kiedy czytamy jacy to jesteśmy wspaniali. Chociaż trzeba przyznać, że zgadywanie czyje to pismo jest czasami bardziej absorbujące.
Skoro już sobie nasłodziliśmy i zapełniliśmy brzuchy to nareszcie możemy powitać św. Mikołaja i jego dzielnego renifera! A co nasz blond Mikołaj nam dzisiaj podaruje? Niestety, na rower nie radzę liczyć, ale przecież tego nie zrobilibyśmy samodzielnie (poza niektórymi zdolniachami). A przecież takie prezenty od serca są najlepsze. Podobno...
Tylko jak tu dostać taki prezent? Jak umiesz tańczyć, śpiewać albo grać na harmonijce to masz problem z głowy. Ci mniej uzdolnieni (patrz: cała drużyna) musieli się trochę nagłowić. Dlatego mieliśmy pokaz gier i zabaw na rozruszanie, mniej lub bardziej śmieszne kawały i próby wymigania się od zrobienia czegokolwiek (w tej konkurencji Mikołaj nie miał sobie równych).
Podsumowując - może to i nie była wigilia godna TV TRWAM, ale nas na pewno!

piątek, 24 grudnia 2010

Betlejemskie Światełko Pokoju

Wędruje od groty z Betlejem przez cały świat rozsiewając wokół szczęście i pokój. Jednoczy i zmiękcza nawet najbardziej zatwardziałe serca, jeśli tylko pozwolimy mu w nich zamieszkać. Odebraliśmy Światełko z Warszawy i przekazaliśmy mieszkańcom Jaktorowa 18 grudnia w parafialnym kościele. Każdy mieszkaniec mógł wziąć go ze sobą i podzielić się z innymi. A my, stojąc na dworze i pilnując naszych światełek, oficjalnie przyjęliśmy do drużyny druhny Karolinę i Darię. Uśmiech po otrzymaniu chust nie znikał z ich twarzy mimo naprawdę chłodnego wieczoru. A gratulacje i życzenia sprawiły, że atmosfera stała się cieplejsza o co najmniej 10 stopni :)

niedziela, 5 grudnia 2010

Rajd AM po raz siedemnasty

Na corocznym rajdzie Andrzejkowo – Mikołajkowym, organizowanym przez 20 ŚDW, nasza drużyna zawsze zjawiała się w komplecie. W tym roku kompletu niestety nie było, ale każdy członek drużyny pojawił się przynajmniej na kominek w piątkowy wieczór.

To właśnie wtedy został wyświetlony nasz teledysk, czyli zadanie przedrajdowe. Wybraliśmy piosenkę „Ukradli Wojtkowi rower”. Premiera teledysku odbyła się podczas kominka.
Sobotnia trasa nie była zbyt długa, ale i tak mróz na dworze dał nam popalić. Wróciliśmy z czerwonymi palcami po budowie wieżowca na dworze i tańcach. Dobrze, że na jednym z punktów smażyliśmy jajecznicę, która pozwoliła nam się trochę rozgrzać:)

Oczekiwanie na grę nocną wypełniły nam zajęcia. A sama gra tym razem wyjątkowo odbyła się w budynku szkoły. Co jednak nie znaczy, że była prostsza. Zamieniliśmy się na chwilę w agenta Tomka z CBJ (Centralne Biuro Jaktorowa) i próbowaliśmy rozwikłać zagadkę śmierci pewnego bogatego człowieka.

W niedzielę na uroczystym apelu kończącym otrzymaliśmy wyniki i okazało się, że w sobotniej trasie najlepsza była ekipa z … Żyrardowa! Czyli innymi słowy 76 MDH. My zajęliśmy trzecie miejsce, ale odbiliśmy to sobie w grze nocnej. WYGRALIŚMY!!! (Chyba po raz pierwszy w historii :P)

wtorek, 2 listopada 2010

Akcja Znicz

Jak długo można siedzieć bezczynnie? Trzeba jakoś zarobić na hufiec i kontynuować tradycję. Dlatego po raz kolejny w Dzień Wszystkich Świętych stanęliśmy pod naszym jaktorowskim cmentarzem i rozstawiliśmy dwa stoiska ze zniczami. Widocznie nawet pogoda chciała nam pomóc bo było wyjątkowo ciepło. A jeśli dodamy do tego rozmowy i zabawy to ani się obejrzymy a wszystkie znicze sprzedane. A w taki dzień te małe przedmioty są czymś, czego najbardziej potrzeba naszym świętym członkom rodziny.

poniedziałek, 1 listopada 2010

Halloween

Kto powiedział, że Halloween nie jest obchodzone w Polsce? Każdy czasem lubi się bać, a my oczywiście korzystamy z każdej okazji do dobrej zabawy. Straszne historie, horrory i typowo halloweenowe zabawy, takie jak wyławianie jabłek z miski pełnej wody to coś, czego musimy spróbować. I oczywiście nocny wypad do lasu żeby zmierzyć się z trasą nocną. Bo przecież Halloween to cała noc, a nie tylko jej część. I choć nie wzywaliśmy duchów to ta mroczna aura ich obecności nas nie opuszczała. Zwłaszcza kiedy sami wyglądaliśmy jak czarownice, wampiry i duchy. Aż chciałoby się powiedzieć cukierek albo psikus!

sobota, 9 października 2010

Powązki

Jak już wspominałam, podczas rajdu wrześniowego nasza Kampania "Bohater" została zamknięta. A ponieważ byliśmy na grobie Rudego przed jej rozpoczęciem to pojechaliśmy również teraz. Przed jego grobem drużynowa odczytała wyciąg z rozkazu komendanta o nadaniu imienia naszej drużynie. Przypomnieliśmy też sobie czyny, których dokonał Rudy oraz porozmawialiśmy o nim chwilę. Na koniec napisaliśmy list od całej drużyny i przywiązaliśmy go do znicza. To prawdziwy zaszczyt, że nasza drużyna może nosić imię kogoś tak wyjątkowego.

poniedziałek, 27 września 2010

Rajd Szlakami Grupy Kampinos AK

Nasz hufiec jest corocznym organizatorem tego ogólnopolskiego już rajdu. Odbywa się on z okazji bitwy pod Jaktorowem w ostatni weekend września. Tak było i tym razem. Dla nas jednak nie był to rajd taki, jak zwykle ponieważ znaczna część drużyny była w organizacji.
W piątek nocowaliśmy w jaktorowskiej szkole. Zaczęliśmy od gry nocnej, po której wspólnie odpoczęliśmy przy kominku. Wtedy zobaczyliśmy jak poszczególne drużyny poradziły sobie z zadaniem przedrajdowym - filmikiem. Już to zadanie pozwoliło im i nam wczuć się w ten wojenny klimat tak, żebyśmy w sobotę śmiało mogli wyruszyć na trasę z biało-czerwonymi opaskami. A na trasie uczestnicy rajdu musieli zmierzyć się z przeprawą przez rzekę, InO i wieloma innymi zadaniami. A trasa była równoczesnie drogą do szkoły w Baranowie gdzie przespaliśmy kolejną noc.
W niedzielę czekało nas większe zadanie. Wtedy na Budach Zosinych została odprawiona msza św. z okazji 66 rocznicy bitwy. Na mszy gościliśmy wyjątkowego gościa - Prezydenta RP, pana Bronisława Komorowskiego. Oczywiście po mszy nadszedł czas na apel kończący i wyniki sobotniej trasy, którą wygrała 76 MDH z Żyrardowa. Został też wydany rozkaz o nadaniu imienia naszej drużynie. Od 26 września nasza drużyna oficjalnie nosi nazwę 20 Środowiskowa Drużyna Starszoharcerska im. Jana Bytnara ps. "Rudy".

niedziela, 19 września 2010

XIX Dni Chorągwi Mazowieckiej

    Dla naszej drużyny trzeci weekend września zawsze oznacza wyjazd na Dni Chorągwi do stanicy harcerskiej w Gorzewie. W tym roku było nas tam 10 + 2 członków innych drużyn z naszego hufca – Michał i Paweł.
Jakie słowo najlepiej opisuje wyjazd? Zimno. Na szczęście atmosfera była gorąca więc daliśmy radę przetrwać. Trzeba jednak przyznać, że organizatorzy naprawdę się postarali. Było to widać zwłaszcza na sobotniej trasie, która choć krótka, była jedną z najlepszych części rajdu. Każdy punkt był dla nas całkowitym zaskoczeniem a dzięki temu zabawa była jeszcze lepsza. Musieliśmy np. skakać na skakance wykonanej z ogromnej liny, szukać liczb na pieńkach czy choćby nauczyć się jeździć na drewnianych nartach w cztery osoby. Natomiast po trasie rozgrzewaliśmy się tańcząc taniec belgijski by wieczorem stanąć na wysokości zadania podczas nadzwyczaj realistycznej symulacji ran. A oprócz tego karaoke i pociąg w korku…
    O Dniach można opowiadać dużo ale żeby naprawdę wiedzieć co to znaczy trzeba tam po prostu być. A nam oprócz wspomnień będą o nich przypominać niebieskie naszywki na mundur i nagrody za zdobyte II miejsce na trasie wędrowniczej.

sobota, 11 września 2010

Pierwsza zbiórka

I rok harcerski 2010/11 uważam za otwarty! A my oczywiście zaczęliśmy z werwą i od razu wyszliśmy na ulice Jaktorowa by wykonać wszystkie zadania na grze terenowej. Przy okazji dowiadywaliśmy się jaki będzie ten rok harcerski i przypominaliśmy mieszkańcom o tym, że jesteśmy. Teraz pozostaje już tylko ułożenie planu pracy drużyny, ale przy tak licznych pomysłach na działanie nie będzie to trudne:)

środa, 25 sierpnia 2010

Zlot Kraków 2010

W tym roku obchodzimy 100 lecie harcerstwa. Tak wiem, taka okazja zdarza się tylko raz. I dlatego aż 9 tysięcy harcerzy przybyło do Krakowa by świętować te niezwykłe urodziny.
Zlot zaczął się 16 sierpnia i zapewnił nam aż 9 dni niezapomnianych wrażeń. W programie można było znaleźć takie zajęcia jak samoobrona, cyrk, wyprawa do zoo, ratownictwo, historia,  wspinaczka, kurs spadochroniarski itd. A poza zajęciami każde gniazdo przygotowało coś od siebie więc w wolnym czasie mogliśmy wziąć udział w zawodach łuczniczych, poskakać na trampolinie, zagrać w żywe piłkarzyki albo odwiedzić kawiarenkę. Organizatorzy nie zapomnieli też o nocach. Każdego wieczoru rozpoczynał się koncert co najmniej dwóch zespołów(np. Akurat), który trwał aż do przyjazdu straży miejskiej. A potem? Oczywiście można było pójść spać, ale kto by spał wiedząc, że za rogiem czeka na niego pokaz ogni. Jedyną rzeczą, która na zlocie mogła nieco przeszkadzać był straszny upał, ale i z tym sobie radziliśmy oblewając się zimną wodą.

To, że są to urodziny można było bardzo dobrze odczuć gdy puszczaliśmy 100 balonów na 100-lecie harcerstwa. A codziennie pod bramą były ogromne balony, którymi można było się przelecieć. Wychodziła też zlotowa gazeta – „Skaut krakowski” oraz grało radio, w którym można było nie tylko posłuchać harcerskiej muzyki ale też audycji dotyczących harcerstwa. Mogłoby się wydawać, że to już zbyt wiele, a jednak jest to zaledwie połowa tego wszystkiego, czego można było doświadczyć w Krakowie.
Nie wspomniałam jeszcze o tym najważniejszym – atmosferze. Tego nie da się opisać. Otacza Cię tylu harcerzy, że gdzie nie spojrzysz widać kolorowe zlotowe koszulki. Każdy jest dla siebie jak brat i z każdym można tak po prostu pogadać, pośmiać się. Jest nas tak wielu, że nie sposób poznać wszystkich. Ale właśnie na takich imprezach możemy zobaczyć jaka jest nasza siła. I to, że nie ma między nami granic bo wszyscy wierzymy w te same ideały. Skąd wiem? Bo na zlocie było obecnych około 300 harcerzy z innych krajów, nawet tak odległych jak Hong Kong. Jedyną barierą mógł być co najwyżej język, choć i na to zawsze znajdzie się sposób.
Po tym wszystkim nasuwa mi się tylko jedno zdanie „Można żyć bez harcerstwa… ale po co?”

środa, 21 lipca 2010

Obóz: Lidzbark ‘10



Cały obóz był w tym rok wyjątkowo krótki. Trwał od 6 do 19 lipca, a spędziliśmy go w Lidzbarku. Nasz harcersko – cywilny podobóz mieścił się w Lidzbarku Welskim na mazurach. I jak było?

Trudno to opisać jednym słowem. Każdy obóz ma swoje plusy i minusy, ale zawsze najwięcej pamięta się tych dobrych rzeczy. I właśnie dlatego wspominamy alarmy ciężkie, musztrę, ogniska, kominki i wszystkie zajęcia. Na nich uczyliśmy się nowych piosenek, tańców, samarytanki i dużo więcej. Może coś nam zostanie w głowach :P

Na pewno nie da się zapomnieć wędrówki. Poszliśmy na nią wyłącznie w harcerskim gronie, nie trzeba więc tłumaczyć dlaczego była taka cudowna. I jedyne co było w niej zbyteczne to nadmiar słońca, które nie opuszczało nas przez cały obóz. Za to tym przyjemniej było wykąpać się w jeziorze czy popływać kajakiem.

Zostały jeszcze imprezy całego zgromadzenia, na których pokazaliśmy, kto tu rządzi. Wszystkie trzy miejsca na festiwalu piosenki „KRULOWO” (nie, to nie błąd) należały do nas. A pierwsze z nich zajęliśmy całym podobozem śpiewając piosenkę, która była hitem obozu – „Biec pod słońce”. A wspólne kominki i ogniska przepełnione były rycerskim klimatem zgodnie z tegoroczną rycerską tematyką. Efektem naszej pracy były kolejne zwrotki zmienionych „Morskich opowieści”, które wspólnie ułożyliśmy. Czego dotyczyły? Bitwy pod Grunwaldem, której 600 letnią rocznicę obchodzimy właśnie w tym roku. Dlatego też wszyscy razem pojechaliśmy na Grunwald żeby obejrzeć jej reprodukcję. I tak nadarzyła się okazja żeby razem z harcerzami z całej Polski stanąć na uroczystym apelu w reprezentacji.

To może coś jeszcze o samym Lidzbarku? Miasto i okolice poznawaliśmy podczas zwiadu, co bardzo przydało nam się podczas MTO (manewrów techniczno – obronnych). I to głównie na nich pokazaliśmy, czego nauczyliśmy się na zajęciach.

A jak w domu? Budzik nie zastąpi porannego alarmu mundurowego, wylegiwanie się na kanapie nie zastąpi pomysłowego spędzania ciszy poobiedniej, sen nie zastąpi nocnych akcji, a łóżko nie zastąpi kanadyjki. I jak tu chcieć wracać?

niedziela, 4 lipca 2010

Zakończenie roku harcerskiego 2009/10

Koniec? Nie! To dopiero początek! Co prawda na ognisku obrzędowym wspominaliśmy cały ten rok, ale tyle jeszcze przed nami. Chociażby obóz, który zaczyna się już 6 lipca. A co z tym wspominaniem? Mówiliśmy o wszystkim: o poprzednim obozie, kampanii Bohater, powitaniu wiosny, rajdzie wrześniowym, AM, festiwalu, itd. A każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, więc już teraz czekamy na to, co przygotował dla nas przyszły rok. I oczywiście na cudowny dźwięk gwizdka o poranku:)

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Piknik Lotniczy w Góraszce

Nie ma to jak samoloty! A skoro nadarza się okazja żeby zobaczyć ich pokazy, a szczególnie słynne F16, to było pewne, że tam będziemy. I nikt nie zwraca uwagi na przepełniony autobus, upał czy brak wody. Najważniejsza jest dobra zabawa, tym razem wspólnie z 10DH z Kuklówki. A przy okazji zgarniamy nagrody z licznych namiotów reklamujących swoje firmy czy szkół lotniczych. I w gratisie(no, może niezupełnie ;P) małe wesołe miasteczko, które da upust naszemu szaleństwu :D Czego chcieć więcej?     

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Rozkaz specjalny

Naczelnik Warszawa, 10 kwietnia 2010 r.
Związku Harcerstwa Polskiego


Zuchy,
Harcerki i Harcerze,
Instruktorki i Instruktorzy
Związku Harcerstwa Polskiego



Rozkaz Specjalny L. 1/2010


Druhny i Druhowie!

10 kwietnia 2010 roku tragicznie zapisze się w historii naszego narodu nie tylko jako 70. rocznica mordu w Katyniu, ale również jako dzień katastrofy lotniczej, w której zginął prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński, protektor Związku Harcerstwa Polskiego wraz z kilkudziesięcioma osobami, częścią elity naszego narodu.

Żadne słowa nie oddadzą i nie wyrażą bólu, jaki wypełnia nasze myśli i przenika harcerskie serca. Zginęli przedstawiciele najwyższych władz państwowych, duchowieństwa i Wojska Polskiego. Osoby nam bliskie, a wśród nich nasi „Niezawodni Przyjaciele”. Ich ofiara staje się dla nas wyrazem służby i umiłowania najwyższych wartości naszej Ojczyzny.

Druhny i Druhowie!
1. Ogłaszam trzydziestodniową żałobę w Związku Harcerstwa Polskiego.
2. Polecam odczytać rozkaz na specjalnych zbiórkach drużyn.
3. Polecam okryć kirem sztandary harcerskie.
4. Polecam nałożyć czarne opaski na Krzyże Harcerskie.
5. Polecam na znak żałoby opuścić flagi do połowy masztu.


Czuwaj!

hm. Małgorzata Sinica

wtorek, 6 kwietnia 2010

Święto drużyny

Normalnie nasze drużynowe święto obchodzimy 30 marca. Tym razem jednak nie było to możliwe, dlatego spotkaliśmy się dzisiaj. Co oczywiście nie miało wpływu na emocje, które nam towarzyszyły.

Dlaczego akurat ta data? To właśnie wtedy umarł Jan Bytnar „Rudy” mając 22 lata. Chcieliśmy przypomnieć sobie, jak przebiegały ostatnie dni jego życia. Dlatego dh drużynowa przeczytała nam fragment książki „Akcja pod Arsenałem”. Znajdował się w niej wyrywek z „pamiętnika Zośki”. Poznanie go pozwala poczuć namiastkę tego, co przeżywali przyjaciele Rudego. A my, siedząc razem przy kominku, mogliśmy jedynie wsłuchiwać się w te wspomnienia. I choć dh Asia bardzo chciała żebyśmy coś powiedzieli, wciąż siedzieliśmy w ciszy. Bo co można jeszcze dodać? Uczuć nie da się opisać. A cisza wyraża więcej niż jakiekolwiek słowa.

środa, 31 marca 2010

40 Rajd Arsenał "EFEKT"


I wyjechaliśmy. Dokładnie 26 marca na 40 Rajd Arsenał. W tym roku wyjątkowo z komendantem dh. hm. Tomaszem Murzynem, który dzielnie towarzyszył nam przez cały rajd.

Harcerze z całej Polski spotkali się pod Arsenałem. Tam dostaliśmy szczegółowe informacje odnośnie naszej bazy i uczestniczyliśmy w uroczystym apelu z okazji 67 rocznicy bitwy pod Arsenałem. Podczas apelu wszyscy trzymaliśmy znicze, które potem razem ułożyliśmy w lilijkę.

Co dalej? Przeszliśmy na bazę, która w tym roku mieściła się w Szkole Podstawowej nr 307 im. Króla Jana III Sobieskiego przy ul. Barcelońskiej 8. A tam już bardzo łatwo było wejść w klimat obrad szczytu ONZ – motywu przewodniego. Podczas naszych małych obrad zobaczyliśmy, co wykonało pozostałe siedem ekip z bazy jako zadanie przedrajdowe. Każdy patrol pokazał stworzony przez siebie filmik. Oczywiście ważne było, aby zadanie przyniosło EFEKT, zgodnie z tegorocznym hasłem rajdu. A po ciężkim myśleniu podczas głosowania na najlepiej wykonane zadanie zaczęliśmy integrację. Wspólnie szukaliśmy więc szajki wcielając się w różne postacie i grając w grę interaktywną.

Sobotnia gra rozbudziła nas na dobre po dość wczesnej pobudce. Z uśmiechem na twarzach szukaliśmy kolejnych punktów, na których m.in. próbowaliśmy nakłonić żarówkę do działania i udawaliśmy śpiące małpy. A po drodze wymienialiśmy ołówek na coraz bardziej wartościowe rzeczy (z doskonałym skutkiem).

Na bazie, jak przystało na członków ONZ, znów wzięliśmy udział w obradach. Tym razem poznaliśmy założenia celów milenijnych, po czym wzięliśmy udział w zajęciach z zakresów równouprawnienia kobiet, HIV/AIDS itp.

Niedziela to już same uroczystości. Mowa oczywiście o tych odbywających się pod Grobem Nieznanego Żołnierza i apel pod Arsenałem. Tylko tam można poczuć ten niezapomniany klimat i obecność wszystkich tych, którzy poświęcili się ratując swojego przyjaciela – Jana Bytnara. I to jest właśnie to, na co czekaliśmy cały rok:)

wtorek, 23 marca 2010

Powitanie wiosny

Kalendarzowa wiosna tuż tuż a za oknem wciąż zima. W takim wypadku niezawodne jest topienie marzanny. Gdzie? Oczywiście w Kaskach, w których co roku witamy wiosnę. Na marzannie się jednak nie skończyło. Dzięki licznym zajęciom i konkursom na temat nadchodzącej pory roku mieliśmy jeszcze więcej zabawy i okazji do poznania się nawzajem. Oprócz tego czekały na nas znane i lubiane pląsy. Po takim powitaniu wiosna na pewno już wkrótce do nas przyjdzie:) 

czwartek, 4 marca 2010

Zbiórka zamykająca Kampanię Bohater


Prawie półtora roku temu postanowiliśmy, że chcemy, aby bohaterem naszej drużyny był Jan Bytnar, ps. „Rudy”. Od tamtej chwili staraliśmy się, aby nasze plany doszły do skutku. Otworzyliśmy Kampanię Bohater i sumiennie wykonywaliśmy wszystkie postawione przed sobą zadania. Tak naprawdę jednak otworzyliśmy ją na Powązkach stojąc przed grobem „Rudego” i zapalając na nim znicz z przywiązanym listem od nas wszystkich.

            Najważniejszym zadaniem podczas kampanii był wyjazd na zeszłoroczny rajd Arsenał. Tam odwiedziliśmy wszystkie miejsca związane nie tylko z Jankiem, ale i całym harcerstwem podczas II wojny światowej. A co z pozostałymi zadaniami? Aby je wykonać prowadziliśmy zbiórki na temat „Rudego”, próbowaliśmy odtworzyć plan Akcji pod Arsenałem, zrobiliśmy maraton filmowy oglądając filmy obrazujące czasy wojny, zrobiliśmy biwak drużynowy w związku z Szarymi Szeregami i pokazaliśmy efekty naszej całorocznej pracy w zastępach. To wszystko służyło jednemu celowi – poznaniu życia „Rudego” najlepiej jak można. Tak, aby każdy z nas wiedział, kim jest nasz bohater i ile poświęcił dla ojczyzny.

            Efekty naszej pracy przedstawiliśmy komendzie hufca. Każdy z nas opowiedział o jednym z zadań, które mieliśmy do wykonania. Powiedzieliśmy też, co zyskaliśmy dzięki kampanii. Teraz pozostaje nam już tylko poczekać na rozkaz nadający naszej drużynie patrona:)

czwartek, 31 grudnia 2009

Wigilia

    Święta to wyjątkowy czas. My rozpoczęliśmy je w poniedziałek, 21 grudnia, od wspólnej wigilii. Według naszej „tradycji” ten wieczór spędziliśmy w domu drużynowej, dh Joanny Zagrajek. Zaczęliśmy oczywiście od dzielenia się opłatkiem. W jednym pokoju skumulowało się tyle życzeń, ile tylko można sobie wyobrazić. Rzecz jasna najwięcej było tych pozornie błahych, na których jednak zazwyczaj najbardziej nam zależy.

    I czas prawdziwej wigilii, czyli degustacja wszystkich potraw, które znalazły się na stole. W tym  naszej ulubionej „Danusi”. Dopiero najedzeni do syta mieliśmy siły aby wziąć w ręce długopisy i odnaleźć porozrzucane po pokoju kartki z imionami. Każdy członek drużyny miał własną i tylko na niej nie wolno mu było pisać. Na pozostałych rozpisywaliśmy się na temat zalet i ulubionych cech osoby, której imię widniało na górze znalezionej kartki. W ten sposób każdy może dowiedzieć się czegoś dobrego o sobie.

    I ulubiona część każdego dziecka(a więc nas wszystkich) – rozdawanie prezentów. Wybraliśmy Mikołaja, którego zadaniem było wymyślenie zadania, za które można otrzymać prezent. A warto się postarać, ponieważ prezenty robiliśmy własnoręcznie. Każdy z nich jest więc niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. A co trzeba zrobić, aby taki prezent otrzymać? Zadania bywały różne: od prowadzenia pląsu do zjedzenia mandarynki w całości. Zabawy było co nie miara:)

    Chwile, które spędzamy razem są zawsze najcenniejsze. W ten magiczny czas doceniamy to bardziej niż zwykle. Oby całe święta były równie radosne, co nasza mała wigilia.

Betlejemskie Światełko Pokoju

Światełko jest symbolem ciepła, miłości, pokoju i nadziei – tego, co w święta Bożego Narodzenia jest nam najbardziej potrzebne. Dlatego właśnie w tym czasie powinno gościć w domu każdego z nas. Co roku Światełko zapalane jest w Grocie Narodzenia Chrystusa w Betlejem i stamtąd przekazywane do innych krajów. Wędruje po wszystkich miastach i wsiach. Także my odebraliśmy je w Warszawie i przekazaliśmy mieszkańcom Jaktorowa.

Przekazanie nastąpiło w niedzielę, 20 grudnia, w jaktorowskim kościele. W kilku słowach staraliśmy się opowiedzieć krótką historię Światełka i tego, co nam przynosi. Jak bardzo jest ważne. I jak ważne jest jego tegoroczne przesłanie - „Wszyscy rodzimy się do służby”.

Oby ciepło, miłość, pokój i nadzieja nigdy nas nie opuszczały. Pozwólmy Światełku płonąć w naszych sercach przez cały rok.

piątek, 25 grudnia 2009

XVI Rajd Andrzejkowo - Mikołajkowy w Jaktorowie

Już po raz szesnasty mieliśmy okazję uczestniczyć w tym corocznym rajdzie. W tym roku wyjątkowo spotkaliśmy się w drugi weekend grudnia (11-13.12.09r.) by razem wkroczyć w bajkowy świat Mikołaja i Jędrala. Tym razem naszym zadaniem było pomaganie organizatorom, a więc 20 Środowiskowej Drużynie Wędrowniczej im. Tadeusza Zawadzkiego ps. „Zośka”.

Tematem rajdu były wynalazki, więc w piątek zagraliśmy w „Wynalazkoladę”, czyli odpowiednik znanej wszystkim „Familiady”. Kolejne drużyny walczyły ze sobą zgadując, co ankietowani mieli na myśli widząc daną kategorię. A odpowiedzi często zaskakiwały. Najlepsi w odgadywaniu haseł byli harcerze 10DH z Kuklówki i to oni wygrali „teleturniej”. Co harcerze wiedzą o wynalazkach w praktyce zobaczyliśmy na kominku oglądając stworzone przez nich urządzenia. Tego wieczoru czekała nas jeszcze dobranocka, czyli krótki filmik nakręcony przez organizatorów. Dobranocka wprowadziła nas w fabułę rajdu pokazując historię Mikołaja i Jędrala próbujących wynaleźć nowe zabawki dla dzieci. 

W sobotę na harcerzy czekała gra terenowa, podczas której wędrowali okolicami Jaktorowa.  Przebieranki, gotowanie, składanie roweru od podstaw – to tylko niektóre zadania, z którymi musieli się zmierzyć po drodze.  A po powrocie na bazę wszyscy zabraliśmy się do stworzenia makiety Miasta Przyszłości. I mimo późnej pory mieliśmy jeszcze siły aby wspólnie bawić się oczekując na grę nocną. Co to takiego? Krótsza wersja gry terenowej odbywająca się nocą, w której liczy się czas w jakim dana drużyna wykona wszystkie zadania i zbierze wymagane przedmioty. Tym razem były to rzeczy niezbędne do uruchomienia Maszyny do Odbudowy Świata.

Niedziela upłynęła wyjątkowo szybko. Najważniejszym jej punktem był apel kończący, na którym poznaliśmy wyniki sobotniej trasy i gry nocnej. Zarówno w jednym jak i w drugim zwyciężyła 76 Mazowiecka Drużyna Harcerska im. Bohaterów Westerplatte „Burza” z Żyrardowa.

Tego rajdu na pewno nikt z nas nie zapomni i mamy nadzieję, że wyruszymy na jego kolejną odsłonę. A już za rok czeka nas jubileusz, ponieważ „dwudziestka” obchodzić będzie swoje dwudzieste urodziny.

piątek, 4 grudnia 2009

Biwak drużynowy

6 i 7 listopada urządziliśmy sobie mały biwak. Został on zorganizowany z okazji 70 rocznicy powstania Szarych Szeregów. Składał się z dwóch części. Pierwsza z nich to piątkowy wieczór. Na kominek zaprosiliśmy rodziców, aby zobaczyli, co tak naprawdę robimy. Jak bawimy się na zbiórkach, jakie podejmujemy działania. Dzięki temu nasi rodzice mogli też poznać całą naszą drużynę, a więc osoby, z którymi spędzamy tak wiele czasu.

Sobotę spędziliśmy już tylko we własnym gronie. Zaczęliśmy od gry terenowej. Podzieleni na dwa zespoły wyruszyliśmy na poszukiwanie punktów. Dostaliśmy też zadanie specjalne – trzy pytania, które mieliśmy zadać napotkanym przechodniom. Na pierwsze pytanie, „Kim był Jan Bytnar”, odpowiedź znała większość pytanych osób. Z drugim pytaniem, „Co Pan/Pani wie o Akcji pod Arsenałem”, było już nieco słabiej. Jednak i tutaj pojawiły się osoby, które wiedziały na ten temat niemal tyle, co my. Trzecie pytanie dotyczyło działalności naszej drużyny.

Naszym najważniejszym zadaniem podczas gry było oczywiście uzyskanie jak najlepszych wyników na punktach. Na nich nagrywaliśmy filmiki, szyfrowaliśmy wiadomość oraz dzielnie rozwieszaliśmy własnoręcznie wykonane plakaty, aby przypomnieć innym o Szarych Szeregach.
Wyniki gry poznaliśmy na apelu. Po nim razem obejrzeliśmy zdjęcia drużyny z biwaków, rajdów i obozów. Trzeba przyznać, że miło jest czasem usiąść, powspominać i przeżyć to wszystko jeszcze raz :)

poniedziałek, 12 października 2009

Maraton filmowy

Ile przeżyli ludzie podczas II wojny światowej? Ile musieli poświęcić by chronić siebie, rodzinę i przyjaciół? Tego nie da się opowiedzieć. Powstało jednak wiele filmów, dzięki którym możemy to wszystko zobaczyć. Wybraliśmy trzy, które pokazują jak wyglądało życie przed, w trakcie i po II wojnie św. W noc z 9 na 10 października urządziliśmy całonocny maraton filmowy. Obejrzeliśmy takie filmy jak „Akcja pod Arsenałem”, „Jutro idziemy do kina” oraz „Czarne stopy”. Na tę jedną noc cofnęliśmy się w czasie by zobaczyć, co to znaczy „bohaterstwo” i „odwaga”.

czwartek, 1 października 2009

Rajd szlakami Grupy „Kampinos” AK

Działamy w hufcu im. Grupy AK „Kampinos”. W 1944 roku właśnie ta grupa stoczyła pod Jaktorowem największą, po tej stronie Wisły, bitwę II wojny św. By upamiętnić te wydarzenia
co roku na cmentarzu partyzanckim pod Jaktorowem, a dokładniej w Budach Zosinych, odbywa się uroczysta msza św. My, jako harcerze w sposób szczególny odczuwamy tamte wydarzenia. Dlatego też dla nas obchody bitwy zaczynają się dzień wcześniej na corocznym rajdzie organizowanym przez hufiec.
W sobotę, 26 września, na trasę wyruszyliśmy jako pierwsi. Zaczynaliśmy w Międzyborowie
i stamtąd mapa prowadziła przez 5 punktów prosto do Baranowa. Partyzanckie stroje, biało-czerwona opaska na ramieniu i kolejne punkty sprawiały, że mieliśmy wrażenie, jakbyśmy cofnęli się w czasie. Na trasie musieliśmy poszukiwać min, strzelać do wroga, a nawet ubrać się
w popularnego OP-ka. W Baranowie wszystkie drużyny
z naszego hufca oraz tegoroczni goście na rajdzie, czyli drużyny
z Sochaczewa i Grodziska Maz. usiadły razem przy ognisku,
by posłuchać gawędy. Organizatorzy zadbali jednak, abyśmy zbyt szybko nie poszli spać i przygotowali dla nas grę nocną.
Teoretycznie po tak męczącym dniu każdy tylko marzy, aby móc wreszcie pójść spać. Jak to jednak na rajdach bywa, nikt o spaniu nie myślał. Tak naprawdę dopiero nocą mieliśmy czas, aby porozmawiać z innymi, wymienić się wrażeniami oraz poznać nowe osoby. I oczywiście wspólnie się bawić.
W niedzielę rano wyruszyliśmy na cmentarz w Budach Zosinych. Każdy z nas miał przydzielone zadanie w trakcie uroczystości. Nie było więc czasu na nudę. Po mszy wszyscy spotkaliśmy się na apelu kończącym. Nie mogliśmy się doczekać, aż usłyszymy wyniki sobotniej trasy. Okazało się, że stanęliśmy na podium – zajęliśmy trzecie miejsce. Apel kończący to jednak przede wszystkim zakończenie rajdu, więc wszyscy zaśpiewaliśmy „Bratnie słowo” i bogatsi w nowe wspomnienia wróciliśmy do domów.

środa, 23 września 2009

XVIII Dni Chorągwi Mazowieckiej

Już od trzech lat cała nasza drużyna spotyka się w trzeci weekend września, aby wspólnie wyruszyć do Gorzewa na Dni Chorągwi Mazowieckiej. Tak było i w tym roku, z małą tylko zmianą – razem z naszą drużyną pojechała 10DH z Kulkówki, gromada zuchowa z Międzyborowa oraz tegoroczna ekipa „MAKÓW” z naszego hufca.

Spotkaliśmy się w piątek, 18 września, by autokarem dotrzeć na miejsce. Podróż upłynęła nam bardzo szybko i o 19:30 byliśmy już na bazie. Jeszcze tylko chwila na rozpakowanie swoich rzeczy w namiocie i nareszcie mogliśmy usiąść wszyscy razem przy wspólnym ognisku rozpoczynającym.

W tym roku Dni Chorągwi obchodzone były bardzo uroczyście. Przede wszystkim dlatego, że upłynęło dokładnie 30 lat od założenia stanicy w Gorzewie, ale również z racji osiemnastych urodzin Dni Chorągwi, a więc osiągnięcia przez nie „pełnoletności”. Dlatego też mieliśmy okazję usłyszeć od założycieli stanicy, jak zmieniała się ona przez te wszystkie lata i jak wyglądały pierwsze rajdy i obozy. Ognisko nawiązywało też do programu Chorągwi Mazowieckiej „A niech to! Szlak?!”, w którym brała udział również nasza drużyna w spółce z 10DH. Filmik przygotowany przez nas został wyróżniony jako „najbardziej dojrzały” i wyświetlony na ognisku. To była pierwsza światowa projekcja, ale filmik nadal można obejrzeć na stronie http://www.youtube.com/watch?v=oLQ256pCS9c .

W sobotę czekała nas wczesna pobudka. Zjedliśmy śniadanie i z mapą w ręku wyruszyliśmy na grę terenową. Gra była krótka, bo miała tylko sześć punktów, ale przez ten czas zdążyliśmy dowiedzieć się czegoś o gwarach polskich, zatańczyć kujawiaka, zagrać w kalambury i poznać historię pobliskich zabytków. Na punktach dostawaliśmy kolejne literki,z których potem ułożyliśmy hasło „wędrowanie”.

Na bazę dotarliśmy jeszcze przed południem. Mieliśmy więc sporo czasu na zjedzenie obiadu oraz przygotowanie się do festiwalu, na którym mogliśmy pokazać efekty naszej pracy nad programem ANTS. Zgodnie z naszym hasłem „Wieś tańczy i śpiewa”, przebraliśmy się za mieszkańców wsi i przygotowaliśmy wystawę na temat zabytków znajdujących się na wyznaczonym przez nas szlaku. Chcieliśmy, aby wszyscy poczuli atmosferę przyjaznej wsi i mimo herbatników w stoisku obok, dzielnie gotowaliśmy wiejską zupę.

Jednak festiwal to nie tylko ANTS. Organizatorzy przygotowali dla nas mnóstwo atrakcji, takich jak strzelanie z łuku, wodny hokej, zajęcia siłowe, chleb ze smalcem, placki ziemniaczane, wata cukrowa, nauka wyrobu świeczek, układy taneczne i wiele, wiele innych.

Największa atrakcja czekała na nas wieczorem. Na scenie wystąpił zespół Bayer Full. W rytm ich piosenek szaleliśmy na parkiecie. Oczywiście na tym nie koniec atrakcji. Organizatorzy zadbali także o nocne rozrywki. Już od 21 bawiliśmy się na dyskotece, integrując się przy okazji z innymi drużynami. Po 23, a więc po ogłoszeniu ciszy nocnej, usiedliśmy przy ognisku by razem pośpiewać i poczuć ten wyjątkowy harcerski nastrój.

Niedziela upłynęła wyjątkowo szybko. W pół do ósmej rozpoczęła się msza św., a zaraz po niej ponad trzysta osób zebrało się na apel kończący. Teraz wszyscy z napięciem oczekiwali na wyniki sobotniej rywalizacji oraz rozstrzygnięcie ANTS. Z dumą informuję, że otrzymaliśmy tytuł Złotego Szlaku w programie „A niech to! Szlak?!”. Teraz widać, że nasza ciężka praca się opłaciła:)

Pierwsza zbiórka

W sobotę, 12 września, spotkaliśmy się wszyscy na pierwszej zbiórce po wakacjach. Rozpoczęliśmy krótkim apelem witając rok harcerski 2009/10. Zaraz potem rozpaliliśmy ognisko i zabraliśmy się do pracy. To moment, w którym ustalamy, co będziemy robić na zbiórkach przez cały rok. Oczywiście pojawiło się mnóstwo pomysłów na nowe akcje oraz nabór. Zawsze trzeba też uwzględnić coroczne rajdy, takie jak Dni Chorągwi. A te - już za tydzień:)

wtorek, 28 lipca 2009

OBÓZ 2009

W niedzielę, 12 lipca, pociągiem „Słonecznym” wyruszyliśmy na obóz harcerski w Tupadłach koło Jastrzębiej Góry. Tam harcerze rozstawili namioty w pięknym sosnowym lesie, natomiast kolonia cywilna, zuchy oraz kolonia z Kask – zajęli pokoje w ośrodku wypoczynkowym „Pod Lasem”.
Cały obóz nosił nazwę „Morski Świat”, natomiast podobóz harcerski przyjął tematykę bezludnej wyspy, czyli Lost - Zagubieni. Każdy podobóz miał inny program zajęć, jednak na kilku obozowych imprezach spotykaliśmy się wszyscy – czyli ponad 100 osób. Takimi imprezami były 3 ogniska, Olimpiada, festiwal hawajski oraz manewry (czyli całodniowa gra terenowa).
Olimpiada ogólnoobozowa była idealną okazją do sprawdzenia tężyzny fizycznej. Hokej na mokrej folii, gdzie zamiast kijków gracze trzymali mopy, a gole strzelali mydłem, czy gra w piłkę nożną za pomocą dużej piłki gimnastycznej, albo też zawody w wydmuchiwaniu cukierka z wody – to tylko kilka przykładów dziwnych sportów. Poza tym nie zabrakło oczywiście siatkówki plażowej oraz gry w słynne „plecaki” na nadmorskich piasku.
Festiwal przebiegał pod hasłem „Hawaje”. Jednak piosenki śpiewane przez zastępy i podobozy miały charakter typowo harcerski. W kategorii „Pomysł na piosenkę” zwyciężył zastęp męski z 10 DH z Kuklówki. Chłopcy napisali zupełnie nowy tekst piosenki „Będę brał Cię w aucie” – mianowicie: „Będę bał się na warcie”. Piosenką obozu została ogłoszona, wykonywana przez cały podobóz harcerski, piosenka „Zbudujmy razem lepszy świat”.
Na obozie nie zabrakło oczywiście wycieczek krajoznawczych - nie tylko pieszych, rowerowych, ale i autokarowych. Odwiedziliśmy Przylądek Rozewie, na rowerach wybraliśmy się do Władysławowa, opłynęliśmy statkiem port w Gdyni, weszliśmy na ORP „Błyskawica”, spacerowaliśmy sopockim molo, Długim Rynkiem w Gdańsku, w Helu podziwialiśmy foki w fokarium, zwiedzaliśmy niesamowite Muzeum Obrony Wybrzeża i zachwycaliśmy się widokami z latarni morskiej.
Może jeszcze kilka szczegółów z życia podobozu harcerskiego... Każdy dzień rozpoczynał się apelem, sprawdzaniem porządków w namiotach i robieniem słynnych „pilotów” na brudnych kanadyjkach (łóżkach). Choć niestety nie jadaliśmy posiłków w menażkach – jednak wisiały one na tzw. „bocianach” przed namiotami. Podczas apelu brudne menażki były wyrzucane za zeribę (czyli „ogrodzenie” podobozu), czasami nawet zawieszając się na drzewach. Co dalej? Zastępy kolejno każdego dnia pełniły służbę, która polegała na wartowaniu w dzień i w nocy oraz pilnowaniu porządku na placu apelowym. Oczywiście w trakcie obozu nie zabrakło alarmów! Dwa gwizdki, czyli alarm mundurowy polega na jak najszybszym ubraniu się w mundur i zameldowaniu zastępu druhowi oboźnemu. Trzy gwizdki, czyli alarm ciężki oznacza mundurowanie się oraz pakowanie wszystkich (!) swoich rzeczy do plecaka. Wbrew pozorom – jest to jedna z ulubionych „atrakcji” :) !
Głównym punktem programu podobozu harcerskiego było oczywiście szlifowanie technik harcerskich. Co to takiego? Alfabet Morse’a, szyfry, symbolika krzyża i lilijki harcerkiej, pionierka obozowa (np. umiejętność ustawiania stosu ogniskowego, budowa kuchni polowych, na których harcerze smażyli frytki), samarytanka (czyli pierwsza pomoc przedmedyczna)...
Nieodłącznym elementem obozu harcerskiego są oczywiście ogniska. Dla harcerzy jest to moment wyjątkowy, niezwykle uroczysty. Śpiewamy harcerskie pieśni, snujemy gawędę. Jest to okazja do tego, aby po całym dniu pracy usiąść w kręgu, zapatrzeć się w płomień, zadumać się, pomyśleć o swojej harcerskiej drodze... Jednak jak mówią sami uczestnicy: „Trzeba być harcerzem, aby to pojąć...”
Niektórzy zapytają: A jak pogoda? Słońce, słońce, słońce i upał. Tylko kilka dni przyniosło nam deszcz, co i tak nie pozwoliło nam się zatrzymać ani na chwilę i dalej świetnie się bawić.
Te dwa tygodnie spędzone nad morzem upłynęły nam wyjątkowo szybko. Zapewne dlatego, że nie było czasu na nudę. Każdy kolejny dzień przynosił coś nowego, aż chciało się rano wybiegać na pobudkę (tak, tak – wybiegać :)) i brać udział w porannej zaprawie (czyli gimnastyce). Jednak tego wszystkiego nie da się tak krótko opisać. Każdy kolejny obóz tworzy historię i każdy harcerz wraca z bagażem wspomnień i nowych przyjaźni. A gdy tylko we wrześniu rusza nowy rok harcerski, każdy z utęsknieniem czeka na kolejny wakacyjny wyjazd.


Komendantka podobozu harcerskiego
Joanna Zagrajek

piątek, 3 kwietnia 2009

Harcerska Msza Święta

Serdecznie zapraszamy wszystkie zuchy harcerzy, harcerzy starszych,
wędrowników, instruktorów i sympatyków harcerstwa na Harcerską Mszę
Świętą 26 kwietnia o godz. 12.00. w Kościele w Jaktorowie.

Zbiórka alarmowa.

30 marca zebraliśmy się na zbiórce alarmowej z okazji 66.rocznicy śmierci Jana Bytnara "Rudego".

Związek Harcerstwa Polskiego
Drużynowa 20 Środowiskowej Drużyny Starszoharcerskiej
Jaktorów, 30.03.2009

Rozkaz Sp. L1/2009

„Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...”
(Juliusz Słowacki, „Testament mój”)

Druhny i Druhowie!
Dziś, 30 marca, obchodzimy dokładnie 66. Rocznicę śmierci Jana Bytnara „Rudego”. Dlatego też gromadzimy się dziś tutaj, aby uczcić pamięć tego młodego człowieka.
Wczoraj część z Was miała okazję uczestniczyć w obchodach 66. Rocznicy Akcji pod Arsenałem, a wcześniej w samym XXXIX Rajdzie Arsenał. Jakże prawdziwa była wówczas obecność bohaterów „Kamieni na Szaniec”, tych młodych chłopców, którzy w marcu 1943 roku patrzyli na ten sam budynek warszawskiego Arsenału. Jakże mocno ten Rajd i te uroczystości dotyczyły „Rudego”, jak często w naszych uszach rozbrzmiewało jego imię. Jak wiele poważanych osób z ogromnym szacunkiem wymawiało jego nazwisko. Człowieka, dla którego miłość do ojczyzny oraz przyjaźń były najwyższymi wartościami. Walczył o wolną Polskę, kotwice malowane jego wiecznym piórem pojawiały się na warszawskich murach. A potem, aresztowany przez gestapo i okrutnie katowany, nie powiedział nic. Żadnego nazwiska, adresu. Wolał umrzeć niż wydać przyjaciół.
Zmarł 30 marca 1943 roku. Tego samego dnia, co jeden z jego przyjaciół –Aleksy Dawidowski „Alek”. Ale pamięć o nim jest w nas żywa. Zwłaszcza w nas – harcerzach 20 Środowiskowej Drużyny Starszoharcerskiej, którzy tak mocno pragną, aby ich drużyna nosiła jego imię.

Cześć Jego Pamięci.

1. Ustanawiam dzień 30 marca Świętem 20 Środowiskowej Drużyny Starszoharcerskiej, które będzie obchodzone tego dnia co roku.
2. Pochwały, nagrody, wyróżnienia.
Udzielam pochwały uczestnikom XXXIX Rajdu Arsenał oraz przyznaję sprawność Harcownika *:
Dh Anicie Darda
Dh Aleksandrze Stegienka
Dh Karolinie Stegienka
Dh Piotrowi Stegienka
Dh Magdalenie Zagrajek
Wszyscy spisaliście się na medal podczas walki w wielkomiejskiej dżungli, nie poddaliście się mimo trudności i zmęczenia, ale przede wszystkim potrafiliście się świetnie bawić i czerpać radość z całego wyjazdu.

Czuwaj!
Drużynowa Joanna Zagrajek






Wspominaliśmy Jana Bytnara "Rudego", trzymając w dłoniach jego zdjęcia i czytając fragment "Kamieni na szaniec". Następnie przeszliśmy na cmentarz i zapaliliśmy znicz na grobie Nieznanego Żołnierza.
Pamiętamy.

XXXIX Rajd Arsenał "ORientuj się!"

Kolejny Rajd Arsenał, 66.rocznica Akcji pod Arsenałem.
Harcerze 20 Środowiskowej Drużyny Starszoharcerskiej ponownie spędzili weekend 27-29.03.2009 w Warszawie aby uczcić pamięć bohaterów „Kamieni na szaniec” – Rudego, Alka i Zośki.
Tym razem hasło rajdu brzmiało: „Orientuj się!” – w życiu, w historii, w świecie, wreszcie na mapie.
Piątkowy wieczór spędziliśmy na bazie na warszawskim Natolinie (przedostatnia stacja metra przed Kabatami). Zajęcia - specyficzne kalambury, czy nauka języka migowego - wprowadziły nas w klimat Rajdu. Pół nocy prześpiewaliśmy z harcerzami m.in. z Ostrowa Wielkopolskiego, Łodzi, Błonia, Wałbrzycha i Dębicy. A rano trzeba wcześnie wstać…
W sobotę, kilka minut po godzinie 8, stoimy już na stacji metra Natolin. Pierwszy punkt czeka nas na ul. Pięknej, w starej kamienicy. Zastanawiamy się jakie cechy są nam potrzebne do samodoskonalenia. Następnie mamy wyjść na ulicę i cechy te „sfotografować”. Wszystko jasne – wytrwałość: gdy pomimo, że zmęczenie daje się we znaki i się potykasz, to wstajesz, aby iść dalej; pokora – jako twoje własne odbicie w lustrze; samodyscyplina – trochę musztry, ale też umiejętność panowania nad sobą.
Chwila na zakupy w składnicy i punkt kolejny, w Głównej Kwaterze ZHP – rozważania o braterstwie z Naczelnikiem ZHP – hm. Małgorzatą Sinicą. Efekt: projekt rajdu pt. „Każdy inny, wszyscy równi”, który mamy zrealizować w Hufcu.
Szybka przeprawa do Muzeum Harcerstwa i rozpoczynamy naszą służbę. Dwie osoby rysują plakat z okazji 70-lecia Szarych Szeregów, dwie szykują notatkę do Wikipedii, a dwie schodzą do archiwum, aby tam przenosić pudła pełne dokumentów.
Pora na obiad dla strudzonego wielkomiejskiego wędrowca. Jeszcze tylko wysyłamy kilka sms-ów, które jako relacja z trasy trafiają na arsenałowego bloga, wpadamy na moment do Teatru Buffo i już jesteśmy w Stołówce Politechniki Warszawskiej.
Lecz błoga chwila posiłku nie trwa długo, szybko przenosimy się do budynku Politechniki, aby tam, po półgodzinnym szkoleniu InO (Impreza na Orientacje) dostać do ręki… białą kartkę z małymi fragmentami mapy oraz jako odnośnik – mapę Warszawy z 1939r. Punkty zaznaczone na małych wycinkach należy odnaleźć w warszawskiej dżungli, nanieść kod kolorową kredką na kartę patrolową i sfotografować dany pomnik, czy tablicę pamiątkową związaną z historią Szarych Szeregów. Za każdą minutę spóźnienia i za każdy drobny błąd – punkty karne! Zmęczeni i spoceni wracamy do sekretariatu. Wszystko zaliczone.
Na każdym punkcie dostawaliśmy elementy komiksu, które miały dać nam wskazówkę odnośnie zakończenia sobotniej gry. Już wiemy – Pałac Kultury, godzina 17:45. Zbiera się tam ok.1000 harcerzy z całej Polski. Na hasło: Oooooorientuj się!, które pada z megafonu, zbiegamy się w jedno miejsce, tworząc z naszych ciał ogromną harcerską lilijkę. Śpiewamy „Stoooo lat!” z okazji 90-lecia harcerstwa oraz 70-lecia Szarych Szeregów. Flash-mob kończymy zawiązaniem gigantycznego kręgu. Gdybyśmy chcieli, otoczylibyśmy cały Pałac Kultury, wciąż trzymając dłonie w braterskim uścisku. Niesamowite uczucie – jest nas tak wiele, jest w nas taka siła! Pieśń „Bratnie słowo sobie dajem…” rozbrzmiewa na całym Śródmieściu! Ale pora wracać do „domu”…
Wieczorne zajęcia to przede wszystkim spotkanie z kombatantami, rozmowy, wywiady, a następnie kominek. Jak powiedział jeden druh: Najpiękniejsza rzecz to te 68 płonących tu dziś świec. Atmosfer a jest niesamowita. Tymczasem instruktorzy w Domu Spotkań z Historią na ul.Karowej biorą udział w konferencji odnośnie przekazywania historii w drużynach.
Oczywiście nigdy nie mamy dość. Śpiewamy do rana, choć jest zmiana czasu.

Niedziela. Oficjalne uroczystości. Msza w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela, a następnie spotkanie 2,5 tysiąca harcerzy na Placu Piłsudskiego przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Głos zabierają kolejno wielkie osobistości, wspominając postacie Rudego, Alka i Zośki oraz bohaterstwo tych młodych harcerzy wykazane podczas Akcji pod Arsenałem. Następnie rozpoczyna się defilada harcerzy w kolumnie trójkowej. Przechodzimy na ul.Długą, pod budynek Arsenału, miejsce tej słynnej Akcji. Odczytanie fragmentu „Kamieni na szaniec”, apel, ogłoszenie zwycięzców. A potem z gardeł wydobywa się śpiew: „Wszystko, co nasze Polsce oddamy…”. Łza kręci się w oku…
Pora się pożegnać. Tylko trzy dni, a już zacieśniły się więzi, nawiązały nowe znajomości. Kilka zdjęć pamiątkowych, kilka ciepłych uścisków i niestety trzeba wsiąść do pociągu i wrócić do Jaktorowa.
Ale warto. Naprawdę warto.

Obchody Kamykowe

Dnia 14.03.2009 harcerze 20 ŚDS wyruszyli do Warszawy aby uczcić pamięć Aleksandra Kamińskiego "Kamyka", autora "Kamieni na szaniec". Wzięliśmy udział w mszy św., uroczystym apelu na Powązkach przy grobie "Kamyka" oraz w kominku, który przywołał nam pamięć o czasach wojny i wielkiej roli Aleksandra Kamińskiego w dziejach polskiego harcerstwa.

Żałoba w Hufcu Jaktorów

Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o tym, że w dniu 6 marca 2009 r. w wieku 54 lat odszedł na Wieczną Wartę harcmistrz Włodzimierz Cynkier – były komendant Hufca Jaktorów.
Druh hm. Włodzimierz Cynkier jako wieloletni instruktor ZHP, drużynowy i hufcowy był wychowawcą dzieci i młodzieży, był osobą znaną i szanowaną w środowisku lokalnym.
Druh harcmistrz Włodzimierz Cynkier pozostanie dla nas harcerzy i wszystkich tych, którzy mieli szczęście spotkać się z nim w ciągu Jego służby harcerskiej - jako człowiek o wspaniałej osobowości.
Cześć Jego Pamięci.
W Hufcu ZHP Jaktorów ogłoszono miesięczną żałobę.

Dzień Myśli Braterskiej

Dzień Myśli Braterskiej w Hufcu Jaktorów
Ten jedyny wyjątkowy dzień jest obchodzony przez wszystkie drużyny we własnym gronie, czy to wcześniej, czy później. Jednak oprócz tych małych spotkań, zacieśniania braterstwa wewnątrz drużyn, jak co roku cały nasz Hufiec zebrał się w sobotę 21.02.2009 w budynku Zespołu Szkół w Międzyborowie.
Niektórzy harcerze rozpoczęli te obchody już o godzinie 12:00 biegiem harcerskim o tytuł Super Harcerza. Tym razem uczestnicy musieli stawić czoła zadaniom z zakresu symboliki oraz historii ZHP. Kolejne biegi odbędą się już wkrótce. Zwycięzca, czyli Super Harcerz, na obóz letni pojedzie za darmo.
O 14 wszyscy harcerze Hufca Jaktorów stawili się na sali gimnastycznej. Przygotowaniem do właściwych obchodów Dnia Myśli Braterskiej były warsztaty. Uczestnicy zostali losowo podzieleni na cztery grupy i rozpoczęli dwugodzinną pracę na warsztatach komputerowych, fotograficznych, teatralnych i muzycznych. Oczywiście działania miały na celu pokazanie idei braterstwa, wcielenie jej w życie.
O godzinie 17:15, po przybyciu gości, odbył się uroczysty apel, na którym głos zabrał nie tylko Komendant Hufca, ale także zaproszeni goście: wójt Gminy Jaktorów – Pan Maciej Śliwerski oraz dyrektor Zespołu Szkół w Międzyborowie – Pan Dariusz Grabowski.
Po apelu zajęliśmy miejsca przy kominku. Świece ułożone były na kształt lilijki, którą tworzyły dwie liny związane w braterski węzeł. Druh Komendant rozpoczął gawędę o braterstwie i przyjaźni, dając nam wszystkim możliwość refleksji nad tym, czym jest ta harcerska więź i czy potrafimy dziś wcielać ją w życie. Następnie przyszedł czas na prezentację efektów naszych warsztatów. Grupa z warsztatu fotograficznego przygotowała animację do piosenki „Wędruj w duecie”, z warsztatu komputerowego – cztery prezentacje multimedialne do cytatów Roberta Baden-Powella, z warsztatu teatralnego – inscenizację ukazującą braterstwo podczas II wojny światowej oraz współcześnie, a z warsztatu muzycznego – składankę dziesięciu piosenek, w których najwyraźniej widać ideę braterstwa i przyjaźni. W trakcie prezentacji przeplatały się harcerskie piosenki i pląsy.
Po kominku przystąpiliśmy natomiast do zabaw integracyjnych, aby wzmocnić braterskie więzi wewnątrz Hufca.
Warto również wspomnieć, iż z okazji Dnia Myśli Braterskiej, 20 Środowiskowa Drużyna Starszoharcerska z naszego Hufca, przystąpiła do międzynarodowego projektu „The World Thinking Day”. Harcerze wysłali własnoręcznie przygotowane pocztówki oraz zdjęcia do drużyn skautowych z USA, Anglii, Australii I Szwajcarii. Kartki z tych krajów wciąż przychodzą do Jaktorowa. Ta akcja uświadomiła nam, jak szeroka jest brać harcerska i skautowa na całym świecie, że można pokonać bariery odległości, aby w pewien sposób zawiązać braterski krąg ze skautami z różnych części świata.
Ideę braterstwa będziemy szerzyć dalej. Nie wystarczy tylko jedno spotkanie, choć zaszczepiło ono w nas chęć do dalszego zawiązywania więzi harcerskiej, poznawania nowych ludzi, a przede wszystkim zachęcania młodzieży do wstąpienia do drużyn.

Rajd Andrzejkowo-Mikołajkowy w Jaktorowie.

Uzupełniamy zaległości, mili państwo :) Kilka artykułów z minionych imprez:

Jak co roku w pierwszy weekend grudnia (5-7.12.2008) do Jaktorowa zawitali harcerze, aby wkroczyć w bajkowy świat Mikołaja i Jędrala. Tym razem był to rajd jubileuszowy – po pierwsze ze względu na okrągły numer, a po drugie – z racji osiemnastych urodzin 20 Środowiskowej Drużyny Wędrowniczej im. Tadeusza Zawadzkiego ps.”Zośka” – corocznego organizatora rajdu.
W tym roku na tereny gminy Jaktorów zawitało ponad 90 osób. Po zapoznawczym kominku wszyscy grzecznie obejrzeli dobranockę, przygotowaną przez organizatorów. Co roku taki krótki amatorski film wprowadza uczestników rajdu w fabułę. Tak było i tym razem. Mikołaj i Jędral za namową Króla Czasu przenieśli się w przyszłość, z której nie było powrotu.
Podczas sobotniej trasy, na kolejnych punktach, harcerze dokładali starań do tego, aby pomóc dwóm bohaterom powrócić do teraźniejszości. Uczestnicy m.in. szyli strój dla Świetego Mikołaja, gotowali ciepły posiłek na drogę, walczyli z potworem pilnującym bramy do teraźniejszości, zrywali nitki czasu, pokonywali tor przeszkód. Zabawy było co niemiara.
Po powrocie na bazę i ciepłym posiłku wszyscy dzielnie zabrali się do budowy Wehikułu Czasu, który miał pomóc Mikołajkowi i Jędralowi zawitać spowrotem wśród nas. Całodniowe zmagania zakończyły się szaloną osiemnastkową imprezą. Było przemówienie Komendanta Hufca Jaktorów – hm.Tomasza Murzyna, byłego drużynowego 20 ŚDW, przyszła też pora na życzenia i prezenty.
Rajd Andrzejkowo-Mikołajkowy słynie ze strategicznych gier nocnych. Nie mogło się obyć bez takowej imprezy i tym razem. Harcerze zbierali na punktach przedmioty, które następnie wymieniali na bilety i zaproszenia na Wielki Turniej. Tylko cztery najszybsze ekipy mogły wziąć w nim udział. Celem było złapanie Zegara. Grę nocną, podobnie jak i cały rajd zwyciężyła 76 Mazowiecka Drużyna Harcerska im. Bohaterów Westerplatte „Burza” z Hufca Żyrardów.
Rajd uznajemy za udany i liczymy na to, ze za rok ponownie spotkamy się na harcerskim bajkowym szlaku przygód. A za 2 lata będziemy wspólnie świętować dwudzieste urodziny „Dwudziestki”.
Czuwaj!

wtorek, 1 lipca 2008

Biwak Hufca Mszczonów

Jakże to wspaniale mieć przyjaciół w sąsiednim Hufcu, którzy chętnie zapraszają nas na takie harcerskie imprezy :)
23.czerwca 2008 wczesnym rankiem wyruszylismy w podróż do Mszczonowa, aby dotrzeć na miejsce na 9:30. Z ciężkimi plecakami na plecach wyruszyliśmy w kierunku Petrykoz. Po drodze czekały nas punkty kontrolne m.in z szukaniem bibelotów (:D) w trawie, pływaniem pontonem, rozszyfrowywaniem listu z butelki, wyznaczaniem stron świata za pomoca zegarka, czy robieniem latawca. Nocleg czekał nas na działce pan Wojciecha Siemiona, własnie w Petrykozach. Noc z 23 na 24 czerwca okazała się nocą Sobótkową, dlatego wszystkie dziewczyny wyruszyły na łąkę w celu zrobienia wianków. U pana Siemiona zastaliśmy grono artystów, którzy puszczali wianki na wodę. Następnie udaliśmy się na własne ognisko podobozu, na którym każdy patrol miał okazję się przedstawić.
Wtorek rozpoczęlismy ostrą zaprawą, jaką zafundował nam druh oboźny. Już nieco rozgrzani wyruszyliśmy na trasę :D Niestety, źle zorientowana mapa, błąd i... nadrobiliśmy ładnych parę kilometrów i godzin. W sumie na trasie przez 7 godzin, 30km.Zaliczone punkty z szyfrem z chorągiewek i z przechodzenia po linie. Otarcia, bąble na nogach, ból, pot, zmęczenie. Ale w zamian cały blok wieczorny wypełniony był zajęciami integracyjnymi :)
Ognisko późnym wieczorem przyniosło natomiast zupełnie inną atmosferę. Biwak był jednym z elementów "kampanii bohater", jaką prowadzi Hufiec Mszczonów. Zajęliśmy się wiec Strzelcami kaniowskimi. Podczas ogniska wspominaliśmy tych, którzy polegli w czasie wojny, w walce o wolną Polskę. Dyskutowaliśmy też nad tym, dlaczego warto być harcerzem. Cóż, dla nas odpowiedź wydaje się oczywista :)
Ostatni dzie, czyli środa, to czas pożegnań, wymiany kontaktów. Zwijamy podobóz. Jedziemy do Mszczonowa, gdzie pomagamy rozładować ciężarówkę ze sprzętem. W drodze powrotnej odwiedzamy też mszczonowską harcówkę i w końcu wsiadamy do autobusu przy wtórze chóralnego śpiewu chłopaków z Mszczonowa: "Żegnajcie nam dziś, hiszpańskie dziewczyny..." :)
Pomimo że byliśmy jedyną drużyną spoza Hufca Mszczonów, zostaliśmy baaaaaardzo ciepło przyjęci. Zawarliśmy nowe znajomości i przyjaźnie. Jeszcze raz składamy serdeczne podziękowania za tak wspaniałą zabawę :)
Zdjęcia z biwaku można zobaczyć na stronie: http://www.esnips.com/web/BiwakwMszczonowie