NADCHODZĄCE WYDARZENIA:

22 IX - 24 IX - XVII Rajd Szlakami Walk Grupy Kampinos AK

sobota, 2 kwietnia 2011

41 Rajd Arsenał "Bezimienni"

Uczestnictwo w tym rajdzie powoli staje się taka naszą "małą tradycją". Jak przystało na drużynę im. Jana Bytnara musieliśmy wziąć udział i tym razem. Kilka informacji formalnych: termin 25-27 marca, organizator Hufiec Mokotów, trasa S2. I jedziemy!
Zadaniem przedrajdowym zajęliśmy się dużo wcześniej. Postanowiliśmy ocalić od zapomnienia panią Irenę Petasz. Dh drużynowa posklejała zebrane materiały i tak powstał filmik, który przedstawiliśmy na bazie. Razem z nami znajdowało się na niej 12 ekip, więc przedstawienie bezimiennych każdej z tych drużyn zajęło mnóstwo czasu. Nietrudno zgadnąć, że radość na wieść o wcześniejszej kolacji była ogromna. Lecz czekała na nas jeszcze jedna miła niespodzianka - każda z ekip miała ze sobą tradycyjne dania z ich regionów. Znaleźliśmy nawet dwa bardzo duże pierogi w kształcie lilijek.
Po wysłuchaniu wiadomości o tym, jak radzili sobie inni z wykonaniem zadania mieliśmy czas dla siebie. Takiego czasu nie należy marnować i właśnie dlatego integrowaliśmy się wymieniając między sobą zabawy i gry harcerskie. A niektóre z nich na pewno nie raz pojawią się na naszych zbiórkach.
W sobotę po ekspresowym śniadaniu wyruszyliśmy na trasę. Przez cały rajd prowadziliśmy pamiętnik, w którym zapisywaliśmy poszczególne zadania i dzieliliśmy się wrażeniami typu "łamanie praw fizyki w metrze". Nasza wspólna twórczość też znalazła tam miejsce dzięki czemu pamiętnik stał się kolorowy i wesoły.
Nie mieliśmy wielu problemów ze znalezieniem punktów, ale oczywiście małe dezorientacje w terenie się zdarzały. Organizatorzy zadbali abyśmy trochę pośpiewali, trochę pobłądzili w "egipskich ciemnościach" oraz zrobili sobie własne znaczki z rajdu. Najbardziej podobała nam się zabawa znana jako Marshmallow Challenge, w której musieliśmy zbudować jak największą wieżę z 20 nitek suchego spaghetti i umieścić na jej szczycie piankę. Śmiechu było co nie miara:)
Na całej trasie najbardziej oceniane były takie cechy drużyny jak umiejętność wspólnego działania, poczucie humoru i podejście do zadania. Nie wszędzie udawało nam się połączyć to wszystko, ale najważniejsze są wrażenia, które wynieśliśmy.
Gdy nareszcie dotarliśmy na bazę i zjedliśmy po ogromnym schabowym, trasa znów nas wezwała. Tym razem ruszyliśmy prosto na uroczystości związane z obchodami rajdu. Wyczerpani myśleliśmy, że na bazie wejdziemy od razu do ciepłego śpiworka, ale jak wiadomo na rajdach nie wszystkie marzenia się spełniają. Gdy tylko przekroczyliśmy próg szkoły było wiadome, że czeka nas kolejna noc pełna zabaw i nowych ludzi.
Zajęliśmy 6 miejsce na bazie. Nie jest źle, choć oczywiście mogło być lepiej. Tylko kto będzie o tym pamiętał wspominając świetną zabawę w gronie przyjaciół?

sobota, 19 marca 2011

Powitanie wiosny

Mamy już dosyć zimy! Dosyć czekania na spóźniające się pociągi! Dosyć grubych kurtek i rękawiczek! Jedziemy do Kask! Po co? Oczywiście żeby przepędzić zimę, utopić Marzannę i świętować pierwszy dzień wiosny.
Już po raz drugi z rzędu zostaliśmy zaproszeni na taką zabawę. Zebraliśmy się w sobie i na zbiórce stworzyliśmy niepowtarzalną Marzannę. Jej ciało było tak powalające, że aż szkoda ją topić, ale cóż... zasłużyła sobie. I nie tylko ona bo takie zadanie dostała każda drużyna. Oczywiście staranność wykonania i końcowy efekt był oceniany. Wygrały zuchy, bo kto jak kto, ale one się znają na kreatywności. W międzyczasie mieliśmy mnóstwo zajęć żeby się nie nudzić, choć kiedy jesteśmy wszyscy razem to niepotrzebne nam żadne alternatywy.
Już nie możemy się doczekać, kiedy znów będziemy żegnać zimę z taką ekipą:)

sobota, 5 marca 2011

Hufcowy DMB

     Jest sobota, 5 marca. Co prawda to trochę późno na obchody Dnia Myśli Braterskiej, ale ponieważ w tym roku przypadał w ferie, nie mieliśmy jak się spotkać w innym terminie. Poza tym najważniejsze jest przecież wspólne spędzenie święta braterstwa.
     Spotkaliśmy się w Międzyborowie. Wszystko rozpoczęło się od biegu na Super Harcerza. Potem zostaliśmy przydzieleni do jednej z trzech grup warsztatowych. A te były standardowe: teatr, muzyka i sprawdzenie naszych zdolności manualnych z elementami fotografii. Nasze starania przedstawiliśmy na kominku.
      Mieliśmy też okazję do świetnej zabawy. Już dawno nie bawiliśmy się w nasze typowo hufcowe gry, takie jak "furman". Takie spotkania w gronie hufca są potrzebne, zwłaszcza jeśli chodzi o utrzymanie świetnych stosunków pomiędzy drużynami, dając tym samym przykład braterstwa i przyjaźni.

niedziela, 27 lutego 2011

Mała zmiana

Jako że nasze chusty są już bardzo wiekowe, uznaliśmy, że czas na zasłużoną emeryturę. Nie mogliśmy jednak ot tak się ich pozbyć. Wszystko wymagało odpowiedniej oprawy. Dlatego 25 lutego pojechaliśmy do Międzyborowa.
Tak naprawdę obchodziliśmy wtedy nasze wspólne święto - Dzień Myśli Braterskiej. Dla każdego harcerza jest to bardzo ważny dzień i prawdziwym wyróżnieniem jest, jeśli staje się również naszym osobistym świętem. A każde święto to czas zmian, dlatego wymieniliśmy nasze chusty na nowe, które różnią się przede wszystkim tym, że naprawdę są zielone. Tak, jak być powinno :)
Na tym nie koniec. Dla dh. Natalii ten dzień stał się jej własną uroczystością. Na wydmach otrzymała  swoją własną, nową chustę. A to oznacza, że nasza drużyna powiększyła się o jeszcze jednego pełnoprawnego członka drużyny.

piątek, 25 lutego 2011

Dzień Harcerski

     W ramach zachęcenia ludzi do harcerstwa oraz dobrej zabawy nasz Hufiec zorganizował Dzień Harcerski. Całość odbyła się w sobotę, 19 lutego. Mieliśmy się spotkać w naszym gronie witając niezrzeszonych gości.
     Co prawda z obecnością cywili nie poszło po naszej myśli, ale to przecież nie powód żeby nie obejść naszego dnia. Mieliśmy okazję do lepszego zapoznania się z innymi drużynami z naszego szczepu. Przypomnieliśmy sobie dawno zapomniane zabawy oraz wyruszyliśmy na grę terenową po Jaktorowie. Innymi słowy - miły dzień spędzony w gronie przyjaciół :)

wtorek, 22 lutego 2011

Dzień Myśli Braterskiej

Z okazji Dnia Myśli Braterskiej życzę Wam wszystkim spełnienia na harcerskim szlaku, wytrwałości w drodze do ideału, wierności ideałom, samych pomocnych dłoni dokoła.
Aby harcerstwo było Waszym sposobem na życie, słusznym drogowskazem, treścią nieustannej wędrówki.

Aby tego dnia w sercu każdego z Was choć na chwilę zagościła iskierka przyjaźni płynąca z rąk do rąk wszystkich skautów na całym świecie.

Za słowami Roberta Baden-Powella: „Starajcie się zostawić ten świat choć trochę lepszym, niż go zastaliście.”


Czuwaj!


drużynowa
pwd. Joanna Zagrajek


wtorek, 15 lutego 2011

Zbiórka z 20 ŚDH

W każdej rodzinie są osoby młodsze i trochę bardziej doświadczone (żeby nie powiedzieć stare). Nie może być więc tak, żebyśmy nie znali naszych młodszych harcerzy, którzy być może kiedyś przejdą do naszej drużyny. Zaangażowaliśmy więc wspólną zbiórkę z młodszą dwudziestką prowadzoną przez jedną z naszych druhen, Madzię.
Spotkaliśmy się w poprzedni piątek w budynku Szkoły Podstawowej. Ustawiliśmy się na grę terenową i opowiedzieliśmy im historię pewnego Czarodzieja, który nie może sobie przypomnieć, gdzie mieszka. Oczywiście dzieciaki chętnie mu pomogły i wykonywały różne zadania, które czekały na nie przy każdej bajkowej postaci. Musiały nauczyć Shreka jak przewijać dzieci, wykonać taniec murzyński przywołując deszcz, pomóc wystraszyć wrony z pola i wiele innych. na szczęście każdej ekipie udało się ustalić, gdzie mieszka Czarodziej.
A skoro już trochę poznaliśmy swoje imiona, to nadszedł czas na poznanie swoich cech charakteru. Tym razem każdy otrzymał zadanie. Narysowaliśmy swoje karykatury i pokazaliśmy wszystkim. A przy okazji zobaczyliśmy, jak wiele mamy pozytywnych (lub mniej) cech :)

niedziela, 26 grudnia 2010

Wigilia

Każda wigilia jest wyjątkowa. Naszą co roku obchodzimy w innym miejscu - a to u Siura, a to u Madzi albo u Paszteta. W tym roku przybyliśmy do mamy Asi by wspólnie cieszyć się nadchodzącymi świętami.
Najpierw trzeba podzielić się opłatkiem. Trochę to zajmuje bo trzeba się nagłowić żeby wymyślić oryginalne życzenia dla każdego z osobna. A kiedy wreszcie się uda możemy spokojnie zasiąść do stołu. Co prawda potraw typowo wigilijnych się tam nie doszukasz, ale liczy się gest. Poza tym, był śledź, a to najważniejsze. Może poza słynną już danusią, która jak zwykle wyparowała gdzieś po pięciu minutach.
A skoro już się najedliśmy to czas na powiedzenie sobie czegoś miłego. Na co dzień brakuje nam czasu na takie błahostki, więc kiedyś trzeba to nadrobić. I jaka jest radość kiedy czytamy jacy to jesteśmy wspaniali. Chociaż trzeba przyznać, że zgadywanie czyje to pismo jest czasami bardziej absorbujące.
Skoro już sobie nasłodziliśmy i zapełniliśmy brzuchy to nareszcie możemy powitać św. Mikołaja i jego dzielnego renifera! A co nasz blond Mikołaj nam dzisiaj podaruje? Niestety, na rower nie radzę liczyć, ale przecież tego nie zrobilibyśmy samodzielnie (poza niektórymi zdolniachami). A przecież takie prezenty od serca są najlepsze. Podobno...
Tylko jak tu dostać taki prezent? Jak umiesz tańczyć, śpiewać albo grać na harmonijce to masz problem z głowy. Ci mniej uzdolnieni (patrz: cała drużyna) musieli się trochę nagłowić. Dlatego mieliśmy pokaz gier i zabaw na rozruszanie, mniej lub bardziej śmieszne kawały i próby wymigania się od zrobienia czegokolwiek (w tej konkurencji Mikołaj nie miał sobie równych).
Podsumowując - może to i nie była wigilia godna TV TRWAM, ale nas na pewno!

piątek, 24 grudnia 2010

Betlejemskie Światełko Pokoju

Wędruje od groty z Betlejem przez cały świat rozsiewając wokół szczęście i pokój. Jednoczy i zmiękcza nawet najbardziej zatwardziałe serca, jeśli tylko pozwolimy mu w nich zamieszkać. Odebraliśmy Światełko z Warszawy i przekazaliśmy mieszkańcom Jaktorowa 18 grudnia w parafialnym kościele. Każdy mieszkaniec mógł wziąć go ze sobą i podzielić się z innymi. A my, stojąc na dworze i pilnując naszych światełek, oficjalnie przyjęliśmy do drużyny druhny Karolinę i Darię. Uśmiech po otrzymaniu chust nie znikał z ich twarzy mimo naprawdę chłodnego wieczoru. A gratulacje i życzenia sprawiły, że atmosfera stała się cieplejsza o co najmniej 10 stopni :)

niedziela, 5 grudnia 2010

Rajd AM po raz siedemnasty

Na corocznym rajdzie Andrzejkowo – Mikołajkowym, organizowanym przez 20 ŚDW, nasza drużyna zawsze zjawiała się w komplecie. W tym roku kompletu niestety nie było, ale każdy członek drużyny pojawił się przynajmniej na kominek w piątkowy wieczór.

To właśnie wtedy został wyświetlony nasz teledysk, czyli zadanie przedrajdowe. Wybraliśmy piosenkę „Ukradli Wojtkowi rower”. Premiera teledysku odbyła się podczas kominka.
Sobotnia trasa nie była zbyt długa, ale i tak mróz na dworze dał nam popalić. Wróciliśmy z czerwonymi palcami po budowie wieżowca na dworze i tańcach. Dobrze, że na jednym z punktów smażyliśmy jajecznicę, która pozwoliła nam się trochę rozgrzać:)

Oczekiwanie na grę nocną wypełniły nam zajęcia. A sama gra tym razem wyjątkowo odbyła się w budynku szkoły. Co jednak nie znaczy, że była prostsza. Zamieniliśmy się na chwilę w agenta Tomka z CBJ (Centralne Biuro Jaktorowa) i próbowaliśmy rozwikłać zagadkę śmierci pewnego bogatego człowieka.

W niedzielę na uroczystym apelu kończącym otrzymaliśmy wyniki i okazało się, że w sobotniej trasie najlepsza była ekipa z … Żyrardowa! Czyli innymi słowy 76 MDH. My zajęliśmy trzecie miejsce, ale odbiliśmy to sobie w grze nocnej. WYGRALIŚMY!!! (Chyba po raz pierwszy w historii :P)

wtorek, 2 listopada 2010

Akcja Znicz

Jak długo można siedzieć bezczynnie? Trzeba jakoś zarobić na hufiec i kontynuować tradycję. Dlatego po raz kolejny w Dzień Wszystkich Świętych stanęliśmy pod naszym jaktorowskim cmentarzem i rozstawiliśmy dwa stoiska ze zniczami. Widocznie nawet pogoda chciała nam pomóc bo było wyjątkowo ciepło. A jeśli dodamy do tego rozmowy i zabawy to ani się obejrzymy a wszystkie znicze sprzedane. A w taki dzień te małe przedmioty są czymś, czego najbardziej potrzeba naszym świętym członkom rodziny.

poniedziałek, 1 listopada 2010

Halloween

Kto powiedział, że Halloween nie jest obchodzone w Polsce? Każdy czasem lubi się bać, a my oczywiście korzystamy z każdej okazji do dobrej zabawy. Straszne historie, horrory i typowo halloweenowe zabawy, takie jak wyławianie jabłek z miski pełnej wody to coś, czego musimy spróbować. I oczywiście nocny wypad do lasu żeby zmierzyć się z trasą nocną. Bo przecież Halloween to cała noc, a nie tylko jej część. I choć nie wzywaliśmy duchów to ta mroczna aura ich obecności nas nie opuszczała. Zwłaszcza kiedy sami wyglądaliśmy jak czarownice, wampiry i duchy. Aż chciałoby się powiedzieć cukierek albo psikus!

sobota, 9 października 2010

Powązki

Jak już wspominałam, podczas rajdu wrześniowego nasza Kampania "Bohater" została zamknięta. A ponieważ byliśmy na grobie Rudego przed jej rozpoczęciem to pojechaliśmy również teraz. Przed jego grobem drużynowa odczytała wyciąg z rozkazu komendanta o nadaniu imienia naszej drużynie. Przypomnieliśmy też sobie czyny, których dokonał Rudy oraz porozmawialiśmy o nim chwilę. Na koniec napisaliśmy list od całej drużyny i przywiązaliśmy go do znicza. To prawdziwy zaszczyt, że nasza drużyna może nosić imię kogoś tak wyjątkowego.

poniedziałek, 27 września 2010

Rajd Szlakami Grupy Kampinos AK

Nasz hufiec jest corocznym organizatorem tego ogólnopolskiego już rajdu. Odbywa się on z okazji bitwy pod Jaktorowem w ostatni weekend września. Tak było i tym razem. Dla nas jednak nie był to rajd taki, jak zwykle ponieważ znaczna część drużyny była w organizacji.
W piątek nocowaliśmy w jaktorowskiej szkole. Zaczęliśmy od gry nocnej, po której wspólnie odpoczęliśmy przy kominku. Wtedy zobaczyliśmy jak poszczególne drużyny poradziły sobie z zadaniem przedrajdowym - filmikiem. Już to zadanie pozwoliło im i nam wczuć się w ten wojenny klimat tak, żebyśmy w sobotę śmiało mogli wyruszyć na trasę z biało-czerwonymi opaskami. A na trasie uczestnicy rajdu musieli zmierzyć się z przeprawą przez rzekę, InO i wieloma innymi zadaniami. A trasa była równoczesnie drogą do szkoły w Baranowie gdzie przespaliśmy kolejną noc.
W niedzielę czekało nas większe zadanie. Wtedy na Budach Zosinych została odprawiona msza św. z okazji 66 rocznicy bitwy. Na mszy gościliśmy wyjątkowego gościa - Prezydenta RP, pana Bronisława Komorowskiego. Oczywiście po mszy nadszedł czas na apel kończący i wyniki sobotniej trasy, którą wygrała 76 MDH z Żyrardowa. Został też wydany rozkaz o nadaniu imienia naszej drużynie. Od 26 września nasza drużyna oficjalnie nosi nazwę 20 Środowiskowa Drużyna Starszoharcerska im. Jana Bytnara ps. "Rudy".

niedziela, 19 września 2010

XIX Dni Chorągwi Mazowieckiej

    Dla naszej drużyny trzeci weekend września zawsze oznacza wyjazd na Dni Chorągwi do stanicy harcerskiej w Gorzewie. W tym roku było nas tam 10 + 2 członków innych drużyn z naszego hufca – Michał i Paweł.
Jakie słowo najlepiej opisuje wyjazd? Zimno. Na szczęście atmosfera była gorąca więc daliśmy radę przetrwać. Trzeba jednak przyznać, że organizatorzy naprawdę się postarali. Było to widać zwłaszcza na sobotniej trasie, która choć krótka, była jedną z najlepszych części rajdu. Każdy punkt był dla nas całkowitym zaskoczeniem a dzięki temu zabawa była jeszcze lepsza. Musieliśmy np. skakać na skakance wykonanej z ogromnej liny, szukać liczb na pieńkach czy choćby nauczyć się jeździć na drewnianych nartach w cztery osoby. Natomiast po trasie rozgrzewaliśmy się tańcząc taniec belgijski by wieczorem stanąć na wysokości zadania podczas nadzwyczaj realistycznej symulacji ran. A oprócz tego karaoke i pociąg w korku…
    O Dniach można opowiadać dużo ale żeby naprawdę wiedzieć co to znaczy trzeba tam po prostu być. A nam oprócz wspomnień będą o nich przypominać niebieskie naszywki na mundur i nagrody za zdobyte II miejsce na trasie wędrowniczej.

sobota, 11 września 2010

Pierwsza zbiórka

I rok harcerski 2010/11 uważam za otwarty! A my oczywiście zaczęliśmy z werwą i od razu wyszliśmy na ulice Jaktorowa by wykonać wszystkie zadania na grze terenowej. Przy okazji dowiadywaliśmy się jaki będzie ten rok harcerski i przypominaliśmy mieszkańcom o tym, że jesteśmy. Teraz pozostaje już tylko ułożenie planu pracy drużyny, ale przy tak licznych pomysłach na działanie nie będzie to trudne:)

środa, 25 sierpnia 2010

Zlot Kraków 2010

W tym roku obchodzimy 100 lecie harcerstwa. Tak wiem, taka okazja zdarza się tylko raz. I dlatego aż 9 tysięcy harcerzy przybyło do Krakowa by świętować te niezwykłe urodziny.
Zlot zaczął się 16 sierpnia i zapewnił nam aż 9 dni niezapomnianych wrażeń. W programie można było znaleźć takie zajęcia jak samoobrona, cyrk, wyprawa do zoo, ratownictwo, historia,  wspinaczka, kurs spadochroniarski itd. A poza zajęciami każde gniazdo przygotowało coś od siebie więc w wolnym czasie mogliśmy wziąć udział w zawodach łuczniczych, poskakać na trampolinie, zagrać w żywe piłkarzyki albo odwiedzić kawiarenkę. Organizatorzy nie zapomnieli też o nocach. Każdego wieczoru rozpoczynał się koncert co najmniej dwóch zespołów(np. Akurat), który trwał aż do przyjazdu straży miejskiej. A potem? Oczywiście można było pójść spać, ale kto by spał wiedząc, że za rogiem czeka na niego pokaz ogni. Jedyną rzeczą, która na zlocie mogła nieco przeszkadzać był straszny upał, ale i z tym sobie radziliśmy oblewając się zimną wodą.

To, że są to urodziny można było bardzo dobrze odczuć gdy puszczaliśmy 100 balonów na 100-lecie harcerstwa. A codziennie pod bramą były ogromne balony, którymi można było się przelecieć. Wychodziła też zlotowa gazeta – „Skaut krakowski” oraz grało radio, w którym można było nie tylko posłuchać harcerskiej muzyki ale też audycji dotyczących harcerstwa. Mogłoby się wydawać, że to już zbyt wiele, a jednak jest to zaledwie połowa tego wszystkiego, czego można było doświadczyć w Krakowie.
Nie wspomniałam jeszcze o tym najważniejszym – atmosferze. Tego nie da się opisać. Otacza Cię tylu harcerzy, że gdzie nie spojrzysz widać kolorowe zlotowe koszulki. Każdy jest dla siebie jak brat i z każdym można tak po prostu pogadać, pośmiać się. Jest nas tak wielu, że nie sposób poznać wszystkich. Ale właśnie na takich imprezach możemy zobaczyć jaka jest nasza siła. I to, że nie ma między nami granic bo wszyscy wierzymy w te same ideały. Skąd wiem? Bo na zlocie było obecnych około 300 harcerzy z innych krajów, nawet tak odległych jak Hong Kong. Jedyną barierą mógł być co najwyżej język, choć i na to zawsze znajdzie się sposób.
Po tym wszystkim nasuwa mi się tylko jedno zdanie „Można żyć bez harcerstwa… ale po co?”

środa, 21 lipca 2010

Obóz: Lidzbark ‘10



Cały obóz był w tym rok wyjątkowo krótki. Trwał od 6 do 19 lipca, a spędziliśmy go w Lidzbarku. Nasz harcersko – cywilny podobóz mieścił się w Lidzbarku Welskim na mazurach. I jak było?

Trudno to opisać jednym słowem. Każdy obóz ma swoje plusy i minusy, ale zawsze najwięcej pamięta się tych dobrych rzeczy. I właśnie dlatego wspominamy alarmy ciężkie, musztrę, ogniska, kominki i wszystkie zajęcia. Na nich uczyliśmy się nowych piosenek, tańców, samarytanki i dużo więcej. Może coś nam zostanie w głowach :P

Na pewno nie da się zapomnieć wędrówki. Poszliśmy na nią wyłącznie w harcerskim gronie, nie trzeba więc tłumaczyć dlaczego była taka cudowna. I jedyne co było w niej zbyteczne to nadmiar słońca, które nie opuszczało nas przez cały obóz. Za to tym przyjemniej było wykąpać się w jeziorze czy popływać kajakiem.

Zostały jeszcze imprezy całego zgromadzenia, na których pokazaliśmy, kto tu rządzi. Wszystkie trzy miejsca na festiwalu piosenki „KRULOWO” (nie, to nie błąd) należały do nas. A pierwsze z nich zajęliśmy całym podobozem śpiewając piosenkę, która była hitem obozu – „Biec pod słońce”. A wspólne kominki i ogniska przepełnione były rycerskim klimatem zgodnie z tegoroczną rycerską tematyką. Efektem naszej pracy były kolejne zwrotki zmienionych „Morskich opowieści”, które wspólnie ułożyliśmy. Czego dotyczyły? Bitwy pod Grunwaldem, której 600 letnią rocznicę obchodzimy właśnie w tym roku. Dlatego też wszyscy razem pojechaliśmy na Grunwald żeby obejrzeć jej reprodukcję. I tak nadarzyła się okazja żeby razem z harcerzami z całej Polski stanąć na uroczystym apelu w reprezentacji.

To może coś jeszcze o samym Lidzbarku? Miasto i okolice poznawaliśmy podczas zwiadu, co bardzo przydało nam się podczas MTO (manewrów techniczno – obronnych). I to głównie na nich pokazaliśmy, czego nauczyliśmy się na zajęciach.

A jak w domu? Budzik nie zastąpi porannego alarmu mundurowego, wylegiwanie się na kanapie nie zastąpi pomysłowego spędzania ciszy poobiedniej, sen nie zastąpi nocnych akcji, a łóżko nie zastąpi kanadyjki. I jak tu chcieć wracać?

niedziela, 4 lipca 2010

Zakończenie roku harcerskiego 2009/10

Koniec? Nie! To dopiero początek! Co prawda na ognisku obrzędowym wspominaliśmy cały ten rok, ale tyle jeszcze przed nami. Chociażby obóz, który zaczyna się już 6 lipca. A co z tym wspominaniem? Mówiliśmy o wszystkim: o poprzednim obozie, kampanii Bohater, powitaniu wiosny, rajdzie wrześniowym, AM, festiwalu, itd. A każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, więc już teraz czekamy na to, co przygotował dla nas przyszły rok. I oczywiście na cudowny dźwięk gwizdka o poranku:)

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Piknik Lotniczy w Góraszce

Nie ma to jak samoloty! A skoro nadarza się okazja żeby zobaczyć ich pokazy, a szczególnie słynne F16, to było pewne, że tam będziemy. I nikt nie zwraca uwagi na przepełniony autobus, upał czy brak wody. Najważniejsza jest dobra zabawa, tym razem wspólnie z 10DH z Kuklówki. A przy okazji zgarniamy nagrody z licznych namiotów reklamujących swoje firmy czy szkół lotniczych. I w gratisie(no, może niezupełnie ;P) małe wesołe miasteczko, które da upust naszemu szaleństwu :D Czego chcieć więcej?